3 czerwca 2017

Stalowe Serce, Brandon Sanderson

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek fantastycznych, fantastyka, wydawnictwo Zysk i S-ka

Brandona Sandersona właściwie nie trzeba przedstawiać. Chyba każdy miłośnik fantastyki słyszał to nazwisko i zna przynajmniej jedną książkę z jego dorobku. Jednak trylogia, którą rozpoczyna Stalowe Serce znajduje się trochę na uboczu twórczości pisarza. Wydaje mi się, że "problemem" jest wydawnictwo Zysk i S-ka, które zupełnie nie kojarzy się z Sandersonem, zwłaszcza odkąd MAG wznowił jego powieści w ujednoliconej szacie graficznej. Tym bardziej zachęcam do zapoznania się z moją opinią na temat tej książki.

Przede wszystkim brawa za pomysł. Uwielbiam superbohaterów z Marvela i DC Comics, ale jeśli logicznie się nad tym zastanowić, jakie korzyści niesie ze sobą bycie "obrońcą ludzkości"? Wiecznie czegoś od ciebie wymagają, zabijesz przestępcę - źle, nie unieszkodliwisz na czas - źle, dopuścisz się zniszczeń podczas łapania - źle. A gdzie wdzięczność i szacunek? No i dlaczego zakładamy, że wszędzie aż roi się od ludzi, którzy nie wykorzystaliby swojej mocy dla własnych korzyści? To szlachetny tok myślenia, jednak nieszczególnie realny. Jak widać Sanderson doszedł do podobnych wniosków, ponieważ jego superbohaterowie są superokrutnikami, którzy niszczą, zabijają i cieszą się z bezkarności uzyskanej dzięki mocy.

Nikt nie wie, w jaki sposób Epicy zdobyli swoje specjalne umiejętności (prawdopodobnie ma to jakiś związek z tajemniczym Calamity) ani dlaczego wybór padł akurat na nich. Stanowią bardzo zróżnicowaną grupę o różnym typie i określonej sile mocy. Większość Epików dysponuje dwiema, często zupełnie niezależnymi, umiejętnościami i zawsze ma określoną słabość. Czasami jest to coś konkretnego, np. "krypton", innym razem może chodzić o cechę człowieka próbującego dokonać zamachu na Epika.

Świat stworzony przez Sandersona jest mroczny i ponury. Poza pojedynczymi fragmentami nie wiadomo do końca, jak prezentuje się reszta kuli ziemskiej, jednak sposób, w jaki autor opisał Newcago wystarczy, aby zrozumieć, że nie jest lekko. Część ludzi mieszka pod ziemią, wszyscy są zastraszeni i albo próbują pracować dla Epików, aby w jakikolwiek sposób poprawić swoją sytuację, albo starają się nie wychylać, żeby nie zwrócić na siebie ich uwagi. Chociaż zdarzają się wyjątki...

David ma osiemnaście lat i ostatnie dziesięć lat życia poświęcił na poznawanie umiejętności oraz słabości superprzestępców. Jego głównym celem jest odkrycie słabego punktu Stalowego Serca - Epika rządzącego Newcago - i zabicie go. Uznał, że największe szanse zyska, gdy dołączy do Mścicieli - ludzi, którzy walczą z Epikami.

Podoba mi się fragment wypowiedzi Tymoteusza Wronki, który stwierdził, że fabuła jest "komiksowa - w najlepszym rozumieniu tego słowa". Przez chwilę zastanawiałam się nad tym określeniem i muszę przyznać, że jest bardzo trafne. Jest w tej historii coś przerysowanego, a zarazem konkretnego. Niektóre rzeczy są opisane skrótowo, ale obrazowo, a fabuła jest bardzo dynamiczna i przesycona akcją. Jeśli ktoś liczy na iście filmowe pościgi, wybuchy i walki z efektami specjalnymi, to nie zawiedzie się na Stalowym Sercu (to naprawdę doskonały materiał na serial). 

Bohaterowie również są nieco komiksowi. Trudno ubrać to w słowa, ale postaci z jednej strony są bardzo proste, a z drugiej wyróżniają się na tle pozostałych i mają swoje małe "smaczki" i dziwactwa. Tia jest naukowcem uzależnionym od Coca-Coli, Abraham lokalną ostoją spokoju i rozsądku, chociaż to on z całej ekipy ma największą broń, z kolei Profesor nosi fartuch laboratoryjny ufarbowany na czarno. No i jest jeszcze Cody... Doskonała postać komediowa - wszystkim opowiada, że jest Szkotem (lub Australijczykiem... lub Szkotem o australijskich korzeniach...) i z upodobaniem sprzedaje różne "bajeczki" z kraju swojego pochodzenia (w którym nigdy nie był).

„– Zaraz, poczekaj – rzuciłem, podnosząc w górę palec. – Te dudy. Żeby je wykonać... co o tym mówiłeś? Musisz zabić maleńkiego smoka, zupełnie prawdziwego, ani trochę mitologicznego... Żyją w górach w Szkocji do dzisiejszego dnia.
– Tak, tak – odparł Cody. – To ważne, żeby wybrać małego smoka. Wielkie są zbyt niebezpieczne, a z ich pęcherzy nie da się zrobić porządnych dud. Ale musisz zabić smoka własnoręcznie. Dudziarz musi sam zarżnąć smoka. To część rytuału.
– A potem trzeba wyciąć pęcherz i przymocować do niego... co to było?
– Rzeźbiony róg jednorożca. Wtedy dopiero powstaną dudy – wyjaśnił Cody. – Możesz użyć też czegoś mniej unikatowego, na przykład kości słoniowej. Ale jeśli chcesz być perfekcjonistą, najlepsze są rogi jednorożców.”*

Megan zaskoczyła mnie dopiero pod koniec, chociaż wciąż nie jestem przekonana do jej postaci, a David ma w sobie coś uroczo pierdołowatego. Jego komentarze i "cięte riposty" bywają równie zabawne jak wymysły Cody'ego, chociaż czasami nie pozostaje nic innego jak pokręcić głową z niedowierzania.

W podobny sposób reagowałam, gdy napotykałam na kolejny błąd. Niestety muszę przyznać, że jest ich bardzo dużo, a co błąd to bardziej kreatywny. "Dowódy" (autentyk, s. 252) świadczą same za siebie - na stronie redakcyjnej nie ma żadnego redaktora ani korektora. Szkoda, bo takie szczegóły świadczą o jakości i zaangażowaniu całego wydawnictwa.

Mimo to Stalowe Serce to książka młodzieżowa, która wciąga, bawi i zapewnia atrakcyjną rozrywkę. Myślę, że warto ją przeczytać choćby po to, żeby poznać możliwości Epików oraz dowiedzieć się, jaką walecznością i determinacją potrafią wykazać się ludzie. Na zakończenie dodam jeszcze, że poczułam się zaintrygowana zakończeniem i z pewnością sięgnę po kolejny tom. Czy to nie wystarczająca rekomendacja dla książki? 


* Cytat pochodzi z książki Stalowe Serce autorstwa Brandona Sandersona.


---
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

20 komentarzy:

  1. Z książek Sandersona czytałam na razie tylko dwie pierwsze części serii "Z mgły zrodzony". Całkowicie zakochałam się w świecie wykreowanym przez autora i jak tylko dokończę ten cykl to na pewno sięgnę po inne powieści tego autora. "Stalowe serce" zapowiada się bardzo ciekawie, więc może to będzie kolejna książka Sandersona, którą przeczytam? :)
    Read With Passion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Sandersona to polecam Elantris i Duszę cesarza. Osadzone w tym samym świecie, chociaż nie mają ze sobą żadnych powiązań. Równie udany świat powstał w Siewcy Wojny/Rozjemcy.

      Stalowe Serce ma trochę inną koncepcję niż większość książek Sandersona, więc warto brać to pod uwagę, decydując się na tę trylogię :)

      Usuń
  2. Oj, straszliwie nie lubię błędów w książce, bo one niszczą moją przyjemność z czytania. Niemniej po ten tytuł i tak bym nie sięgnęła, bo to kompletnie nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bardzo trudno trafić na książkę, która byłaby dobrze przygotowana. Błędy zawsze się znajdą, ważne, żeby było ich jak najmniej i żeby jak najrzadziej wybijały z rytmu.

      Usuń
  3. Mnie David akurat szybko zaczął irytować i raczej nie uważam go za uroczą pierdołę :) Ale poza tym wrażenia mam bardzo podobne, też uważam, że to seria bardzo komiksowa i idealna do ekranizacji.

    Wczoraj sama napisałam posta o Stalowym Sercu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jego rozważania na temat tego, co POWINIEN BYŁ powiedzieć i te metafory z kosmosu były powalające :D Ale tak jak pisałam - czasami łapałam się za głowę z niedowierzania, gdy zrobił/palnął taką głupotę, że nijak mnie już nie bawiła. Co nie zmienia faktu, że jako główny bohater całkiem nieźle się sprawdził - może i chwilami irytujący, ale w sumie sam dysponował dużą wiedzą, a resztę chłonął jak gąbka. Sprawdził się jako postać wprowadzająca czytelnika w świat po Calamity.

      No to muszę zajrzeć!

      Usuń
    2. Tak, to było powalające, ale... na początku :) Potem zaczęło mnie to jednak częściej denerwować niż śmieszyć, aż wreszcie zupełnie przestałam na to zwracać uwagę.

      Właśnie David dysponował strasznie dużą wiedzą, może nawet aż za dużą :P Ja rozumiem, że to główny bohater i w sumie to miła odmiana od takiego, który nic nie wie i nic nie umie, ale czasem miałam wrażenie, że trochę to jest przesadzone jak na chłopca, który żył w jego warunkach i jednak dostęp do informacji powinien mieć ograniczony. Niemniej jednak jakoś nie zamierzam się tego czepiać xD

      Usuń
    3. Z drugiej strony wiadomo, że miał hopla na punkcie Epików i poświęcił dziesięć lat życia na zdobywanie tej wiedzy. Gdyby miał jej dużo mniej, to też byłoby podejrzane i naciągane.

      Usuń
  4. Widzę, że Sanderson u Ciebie cały czas na tapecie... Ja jakoś nie mogę się na razie przemóc do kolejnej serii, na razie "Z mgły zrodzony" musi mi wystarczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W maju zdecydowanie królował Sanderson - trzy pozycje (w tym jeden komiks). Ale poprzednio czytałam Duszę cesarza, więc on niby regularnie jest u mnie na tapecie, ale wcale nie czytam zbyt wielu jego książek. Ja je raczej kolekcjonuję :D

      Usuń
  5. Podobała mi się ta książka a David mnie mocno bawił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też David bawił. To jego zamiłowanie do metafor i roztrząsania, co należało powiedzieć... I przeświadczenie, że potrafi jeździć :D

      Usuń
  6. Bardzo lubię Sandersona. Czytałam na razie trylogię "Ostatnie imperium" i "Elantris" i byłam zachwycona. Na pewno na tym nie poprzestanę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusza cesarza, mimo że króciutka, bo ma ledwie 100 stron, jest genialna. No i mam słabość do Siewcy Wojny (Rozjemcy), ponieważ od tej książki zaczęła się moja przygoda z Sandersonem - zakup zrobiony w ciemno, więc tym bardziej się cieszę, że tak dobrze trafiłam. Magia w Siewcy jest powalająca, świat też niczego sobie :)

      Usuń
  7. Tytuł z przyjemnością podeślę synowi do przeczytania, powinien go zainteresować. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinien być usatysfakcjonowany. Ta książka świetnie się sprawdzi u osób od 14-15 roku życiu, ale starsi też znajdą w niej coś dla siebie :)

      Usuń
  8. Świetna recka, podoba mi się przede wszystkim wniosek do superbohaterów i nawiązanie do fabuły. Faktem jest też to, o czym wspominasz przy okazji Zysku, no ale ktoś musiał wydać ten cykl, bo MAG młodzieżówek nie lubi za bardzo. Ja nie czytam też ich za wiele, ale są nazwiska, po które sięgnąć warto (młodzieżówka Abercrombiego dla przykładu) i zalicza się do nich jak najbardziej Sanderson - zresztą to jest typ, który mnie zaskakuje w każdym cyklu i uwielbiam jego świat, postaci i przede wszystkim magię. A "Stalowe serca" mam akurat podpisane i niedługo się za to zabieram. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że recenzja przypadła Ci do gustu. I fajnie, że mi się przypomniałeś, bo kiedyś regularnie do Ciebie zaglądałam (chociaż rzadko się wypowiadałam - mea culpa), a ostatnio jakoś Twój blog wyleciał mi z pamięci.

      Wydaje mi się, że MAG wydaje młodzieżówki, które udają, że nimi nie są (np. Szóstka wron). Ale faktycznie, dopiero teraz zwróciłam uwagę, że Morze drzazg zostało wydane przez inne wydawnictwo, mimo że Abercrombie też kojarzy się głównie z MAGiem. Miałam zamiar przeczytać Pół świata po angielsku, ale jakoś jeszcze nie udało mi się zabrać za tę książkę.

      No i czego by nie mówić Sanderson jest mistrzem w kreacji niecodziennych systemów magicznych i nietuzinkowych światów. Chyba nie ma współcześnie pisarza, który byłby tak kreatywny.

      Czyli rozumiem, że miałeś okazję być na spotkaniu autorskim w Krakowie albo w Warszawie? Zazdroszczę i życzę udanej lektury :)

      Usuń
    2. O proszę. To Ty. No właśnie coś mi recki był podobne z tymi, co czytałem na LC. Ale nie potrafiłem skojarzyć z blogiem. :)

      Chyba rzeczywiście tak jest, bo do pewnego momentu w ogóle nie wydawali, potem - po sukcesie innych wydawnictw - nagle coś zaczęli, ale jakby się do tego nie przyznają. :) A ten Abercrombie to akurat bardzo fajny jest, dobrze się czyta i mogę polecić, jeśli szukasz lżejszego fantasy. :)

      Dokładnie, Sanderson to magia i kreacje świata i postaci. Najbardziej jednak ta magia, która mnie niesamowicie ujmuje. :)

      Nie, niestety nie miałem. Załatwił mi podpis kolega. :( Ale sam fakt, że mam bardzo mnie też cieszy. :)

      Usuń