17 marca 2018

Język cierni, Leigh Bardugo


Chciałam trochę potrzymać Was w niepewności i napisać jakiś neutralny wstęp, ale co poradzę, że po prostu się zakochałam? Język cierni to książka, która zachwyca dosłownie wszystkim – okładką, wnętrzem i treścią. Zanim jeszcze rozpoczęłam lekturę, opowiadałam o niej innym osobom i jakoś nie chciałam się z nią rozstać. Zupełnie jakbym przewidziała, że musi być dobrze. Ba! Co tam dobrze. Rewelacyjnie!

– Co ty możesz wiedzieć o ambicji? – żachnęła się.
Ale książę tylko mrugnął porozumiewawczo.
– Wiem, że powinno się ją trzymać w tajemnicy, a nie wykrzykiwać jak klątwę – odparł.”*

Język cierni autorstwa Leigh Bardugo to zbiór sześciu baśni wywodzących się ze świata znanego z trylogii Grisza i Szóstki Wron (trzy z Ravki i po jednej z Nowoziemia, Kerchu i Fjerdy). Historie mają w sobie coś znajomego – czasami wydaje się, że autorka przeniosła znane nam z dzieciństwa baśnie do swojego wymyślonego świata i w sumie nie oferuje niczego nowego. Jednak nic bardziej mylnego. Każda opowieść przewraca do góry nogami pewne utarte schematy, niszczy stereotypy i sprawia, że to, co brało się za pewnik, jest zupełnie czymś innym. Jeśli uważacie, że potwory i wiedźmy zawsze są złe, przyjaźń i miłość wszystko zwycięży, a zły los można odmienić, to... sprawdźcie, co wymyśliła Bardugo.

– Tym razem przyniosłaś mi wyjątkowo głupią bajeczkę! – poskarżył się. – Dziewczyna wykona trzy wyznaczone zadania i poślubi urodziwego księcia. Radujmy się ich szczęściem!
 Bzdura! – odparowała natychmiast [...].
Zakończenie, które poznała jako dziecko, zawsze wydawało jej się urocze, ale odkąd osobiście poznała przedstawicieli królewskiej rodziny i z nimi porozmawiała, zmieniła zdanie.

Urzekł mnie styl baśni i fakt, że w zależności od „kraju pochodzenia” każda baśń miała inny klimat i doskonale oddawała ducha danego regionu. Ravka jako miejsce pochodzenia Griszów miała w sobie dużo wiedźmowej magii i była bardzo bliska rosyjskim (i niemieckim) baśniom. Historia z Fjerdy prezentowała surowe, skandynawskie klimaty w dość brutalnym, choć nadal pięknym stylu. Opowieść z Kerchu mogła kojarzyć się z Dziadkiem do orzechów i Szwajcarią z XVIII wieku, z kolei baśń z Nowoziemia była w przepiękny sposób dzika, przerażająca, smutna i zabawna. 


Wydaje mi się, że ważnym i zarazem fascynującym aspektem tych historii jest fakt, że mimo baśniowej otoczki są bardzo współczesne, a ich morały niezwykle adekwatne w odniesieniu do codziennego życia. Dzięki temu opowieści są trochę przekorne. Z jednej strony mamy baśniowy i zachwycający styl, w którym można się zanurzyć i chłonąć go wszystkimi zmysłami, a z drugiej co jakiś czas wylewa nam się na głowę kubeł zimnej wody uświadamiający, że życie to nie bajka. Teraz tak myślę, że są też trochę w pratchettowskim stylu – przekazują oczywiste treści, na które w ogóle nie zwraca się uwagi.

– Nadszedł czas, bym wydał córkę za mąż [...]. Idźcie wszyscy do mojego lasu, narąbcie drewna i przynieście je na leżące odłogiem pole na jego południowym skraju. Kto jutro o wschodzie słońca zgromadzi największą stertę, temu oddam [córkę] za żonę [...].
 Wybacz, ojcze, że o to pytam, ale czy to nie dziwny sposób wyboru małżonka? Jutro z całą pewnością będę miała mnóstwo drewna na opał, ale czy będę miała także dobrego człowieka za męża?

Skoro już pozachwycałam się samymi baśniami i ich strukturą, to czas na wisienkę na torcie. Każde opowiadanie ma swoją „szatę graficzną”. Wraz z rozwojem historii na marginesach pojawiają się rysunki, z których ostatecznie powstaje dwustronicowy obrazek odnoszący się do baśni. Elementy graficzne na marginesach świetnie współgrają z fabułą i pogłębiają doznania, chwilami niemal tworząc odrębną opowieść. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że po zakończeniu baśni cofałam się, żeby jeszcze raz prześledzić „historyjkę graficzną” i zwrócić uwagę, kiedy pojawiły się kluczowe elementy. Efekt jest naprawdę nieziemski, a osoba odpowiedzialna za skład powinna dostać jakąś nagrodę. Chyba nigdy w życiu nie spotkałam się z tak atrakcyjną wizualnie książką. 


Podsumowując, Język cierni zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Autorka czaruje słowem i obrazem od pierwszej do ostatniej strony – z genialnym posłowiem i fajnymi podziękowaniami włącznie (przy okazji zerknijcie też na kartę redakcyjną i notkę o niekopiowaniu treści). Dawno nie czytałam czegoś tak przyjemnego i klimatycznego. Nie da się ukryć, że Bardugo mocno eksploatuje wykreowany przez siebie świat, jednak nadal robi to z klasą i wyczuciem. Mam nawet wrażenie, że im dalej, tym lepiej, więc nic, tylko się cieszyć. Baśnie są przy tym na tyle uniwersalne, że nie trzeba znać żadnej z jej wcześniejszych książek, żeby móc je docenić. Myślę, że spodobają się naprawdę wielu osobom: dzieciom i dorosłym, miłośnikom fantastyki i zwolennikom klasycznych powieści. Po prostu dajcie się oczarować!

Na tym właśnie polega problem nawet z pomniejszymi demonami. Pukają do drzwi, odziane w aksamitne płaszcze i wyglansowane buty, uchylają kapelusza, uśmiechają się, popisują dobrymi manierami przy stole... i nigdy nie pokazują ogona.

* Cytaty pochodzą z książki Język cierni autorstwa Leigh Bardugo.


Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MAG.

27 komentarzy:

  1. Mam ją na półce, a po takiej recenzji chyba muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Jest przepiękna w każdym aspekcie - szczególnie treściowym i wizualnym :)

      Usuń
  2. Brzmi niezwykle zachęcająco, jednak chciałabym się najpierw zapoznać z głównymi historiami - Trylogią Grisza i Szóstką Wron, choć słyszałam ostatnio niezwykle dużo niezbyt pochlebnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szóstkę Wron polecam - to jedna z najlepszych młodzieżówek (której największą wadą jest właśnie zbyt młody wiek bohaterów, bo spokojnie mogłaby być po prostu książką fantasy) jakie zdarzyło mi się czytać. Bardzo spójna, dobrze przemyślana i ciekawie napisana, z całkiem przyjemnymi i różnorodnymi bohaterami. Za to pierwszy tom trylogii Grisza (bo na razie tylko ten czytałam) jest na dużo niższym poziomie. Powiedziałabym nawet, że to dość przeciętna młodzieżówka. Ale jeśli chciałabyś przeczytać obie historie, to koniecznie zacznij od Griszy, bo Szóstka Wron (a zwłaszcza Królestwo Kanciarzy) zaspoileruje Ci całą trylogię.

      Dodam tylko, że Język cierni można czytać niezależnie od znajomości którejkolwiek części, chociaż pewnie warto znać, żeby nazwy takie jak "fabrykator" czy "grisza" nie dziwiły, a krainy od razu narzucały stosowne skojarzenie z regionami naszego świata ;)

      Usuń
  3. Wydana faktycznie pięknie. Moją ostatnią fascynacją jest "Zgubiona dusza" Tokarczuk i Concejo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A treść bynajmniej od niej nie odstaje ;)

      Z pewnością zerknę, co to za książka. Dzięki ;)

      Usuń
  4. O jejku! Coś czuję, że to będzie moja książka "Must have" na najbliższy czas! Będę na nią polować! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie! Jest piękna i niesamowicie klimatyczna ;)

      Usuń
  5. Cudowne jest to wydanie, muszę je koniecznie kupić, a sama książka bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba, ale styl baśni i klimat, który stworzyły, bardzo przypadł mi do gustu. A z oprawą graficzną to już prawdziwy majstersztyk.

      Usuń
  6. Jeeeju jak to jest piękne wydane ♡ Co prawda okładką już się zachwycałam, ale nie miałam pojęcia, że wnętrze jest tak dopieszczone.
    Co do samej książki to z całą pewnością po nią sięgnę. Czytałam "Szóstkę wron" oraz "Królestwo kanciarzy" i to były tak świetne książki, że wokół tego zbioru, napisanego w baśniowych klimatach, nie mogę przejść obojętnie.
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Początkowo wydawało mi się, że obrazki nie powalają, ale jak zobaczyłam, że na każdej stronie jest coś innego i że z tych rysunków na marginesie powstaje niejako oddzielna historia, to z miejsca się zakochałam. Szóstka Wron i Królestwo Kanciarzy również bardzo mi się spodobały i chociaż baśnie nie mają z nimi żadnego związku, to fajnie było wrócić do znanego świata ;)

      Usuń
  7. Książka jest na prawdę piękna! Mam słabość do Bardugo i bardzo podoba mi się jej styl pisania, więc i tę książkę koniecznie muszę przeczytać.
    Świetna recenzja, przyjemnie się czyta :)
    Pozdrawiam serdecznie i zostaję na dłużej :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardugo zawiodła mnie w przypadku trylogii Grisza (na razie czytałam pierwszy tom i pewnie trochę czasu minie, zanim sięgnę po pozostałe tomy). Sprawę pogarsza fakt, że jakoś nie dotarło do mnie, że Szóstka Wron i Królestwo Kanciarzy zaspoilerują mi całą trylogię i że jednak nie powinnam odwracać kolejności :P Z drugiej strony, gdybym przeczytała Griszę, to na pewno nie sięgnęłabym po Szóstkę Wron i wiele bym na tym straciła.

      A jeśli mowa o Języku cierni, to styl jest cudowny - typowy dla baśni i niezwykle klimatyczny. W ogóle cała książka ma świetny klimat i bardzo ją polecam.

      Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba :)

      Super!

      Usuń
  8. Gratuluję ci takiej pasji i tak dużej ilości czasu na to. Wiem, że może może to nie jest dobre miejsce, ale zapytam. Od dłuższego czasu nie mogę znaleźć czegoś dla siebie w tematyce trochę codzienności lub takich normalnych problemów. Może polecisz coś co mogłoby mnie zainteresować?
    I na pewno zostaje z tobą na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zawodowo zajmuję się pisaniem, więc to jest miła odskocznia, gdzie mogę pisać to, co chcę i o tym, o czym chcę.

      Jeśli szukasz jakichś książek z gatunku obyczajowych, to niestety nie jestem najlepszą osobą do udzielania rad, ponieważ zupełnie nie znam się na tego typu książkach, nie wiem, co jest ciekawe, dobre czy może Cię zainteresować. Osobiście byłam zdziwiona, jak dobrą i mądrą książką było Zanim się pojawiłeś, ale nie jestem pewna, czy to odpowiada tematyce codzienności i normalnych problemów, bo o ile problemy głównej bohaterki mogłyby się do takich zaliczać, o tyle główny bohater wymyka się temu schematowi. Mimo to polecam ;)

      Bardzo się cieszę ;)

      Usuń
  9. Właśnie wczoraj skończyłam ten zbiór i jestem zachwycona. Zarówno zamieszczone w nim historie, jak i oprawa graficzna całkowicie mnie powaliły <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się nie dziwię, ja też jestem zachwycona :)

      Usuń
  10. Wspaniałe ilustracje :) O opowiadania zapowiadają się niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy nie sądziłam, że Bardugo potrafi być aż tak klimatyczna i tak zmieniać charakter opowiadań przy jednoczesnym zachowaniu spójności.

      Usuń
  11. Aaaaa! To brzmi fantastycznie! No i nie miałam pojęcia, że w środku znajdują się tak piękne ilustracje ♥ Chcę zabrać się za tę książkę jak najszybciej, ale najpierw czeka mnie jeszcze Trylogia Grisza :)

    Pozdrawiam! ♥
    https://ogrodliteracki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zawiodłam się trylogią Grisza (na razie przeczytałam tylko pierwszy tom), ale Język cierni jest cudowny i bardzo polecam tę książkę. Jest piękna i klimatyczna :)

      Usuń
  12. Jejku, nie wiedziałam, że wnętrze książki jest takie piękne. Przymierzam się do zakupu i chyba w końcu się na nią skuszę, bo i trylogia Grisza i Szóstka wron bardzo mi się podobały ;)

    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam oczarowana Szóstką Wron, ale pierwsza część trylogii Grisza bardzo mnie rozczarowała. Za to Język cierni znów zachwycił, więc koniec końców uważam moją przygodę z Bardugo za bardzo udaną. A wnętrze książki jest bezkonkurencyjne dzięki obrazkom rozbudowującym się na każdej kolejnej stronie ;)

      Usuń
  13. Uwielbiam baśniowe klimaty i chciałabym przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Bo mimo że to baśnie "nie z tego świata", to bardzo łatwo odnieść je do naszych realiów. Poza tym to pokazuje uniwersalność baśni i ich przesłań.

      Usuń
  14. Co za piękne wydanie! Wkrótce zabieram się za "Szóstkę wron" tej pani. A tę książkę... Cóż, muszę mieć choćby dla samego wydania! ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń