Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maja Lidia Kossakowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maja Lidia Kossakowska. Pokaż wszystkie posty

23 maja 2017

Book haul kwietniowy

Wiedźmowa głowologia, fantastyka, książki, Kossakowska, Kornew, Gromyko, Hearn, Uczta Wyobraźni
Dzisiaj będzie lekki oczopląs. Po prostu nie mogłam sobie podarować takiego tła ;)

W końcu przyszedł czas na kwietniowy book haul. Ostatnio późno wrzucam stosy, ale jakoś tak samo wychodzi. No przecież nie będę się kłócić z przeznaczeniem... ;) Tradycyjnie w większości przypadków sama zadbałam o książkowe zaopatrzenie, chociaż niektóre tytuły stanowią miłą niespodziankę. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam. Zaczynamy!

15 września 2016

Zbieracz Burz: niezbadane są wyroki Pańskie

Obiecałam recenzję, ale będzie krótka opinia. Dlaczego? To, co napisałam o pierwszym tomie Zbieracza Burz, w dużej mierze pokrywa się z drugim tomem, więc nie widzę sensu w powielaniu treści. Skupię się na kilku bardzo zasadniczych różnicach, które znacząco zmieniają odbiór książki.

Szybkie wprowadzenie w drugi tom raczej nie będzie szczególnie odkrywcze. Daimon dalej zbiera bęcki i wydaje się, jakby cały świat sprzysiągł się przeciwko niemu, ale on ufa i wierzy, że Pan wie, co robi. Tylko dlaczego ta wiara musi tak boleć? I dlaczego wszyscy mają go za wariata, kiedy wydaje się, że jest ostatnią zdrowo myślącą istotą na tym niewdzięcznym świecie? Przypominam: świecie, który ma zniszczyć...

Przede wszystkim drugi tom Zbieracza Burz Mai Lidii Kossakowskiej przysparza dużo więcej wrażeń niż pierwszy. Nie chodzi tylko o to, że w końcu czytelnik dowiaduje się, czy Abaddon wykonał polecenie Pana i jakie to poniosło za sobą konsekwencje. Całość nabiera tempa nie tylko w teorii, na co narzekałam ostatnio, ale też w praktyce. Mimo to akcja nie przyspiesza jakoś radykalnie. Po prostu staje się bardziej spójna i emocjonalna (chociaż nie jest to najtrafniejsze określenie).  

5 września 2016

Zbieracz Burz: szaleństwo niejedno ma imię

Wiedźmowa głowologia
Zbieracz Burz Mai Lidii Kossakowskiej był u mnie wieloletnim "półkownikiem" (Sylwka, dziękuję za to określenie, jest genialne :D) i uznałam, że czas najwyższy to zmienić. Nie miałam styczności z aniołami Kossakowskiej od czasów liceum, za to półtora roku temu poznałam wizję Skrzydlatych w wykonaniu Ćwieka. Wolałam wersję Kossakowskiej (poza Rafałkiem, który w Siewcy Wiatru ciągle szlochał... U Ćwieka przynajmniej miał charakter). Czy coś się zmieniło od czasu moich nastoletnich lat? Bardzo dużo. Czy miało to wpływ na mój odbiór lektury? Z pewnością. Ale może lepiej zacznę od początku...

Daimon Frey doświadczył Głosu Pańskiego, co jest niezwykłe, ponieważ Pan odszedł. Z pewnością byłby to powód do radości, gdyby nie fakt, że kazał Abaddonowi zniszczyć swoją ukochaną planetę - Ziemię. I od tego zaczynają się wszystkie problemy Tańczącego na Zgliszczach. Gabriel i Razjel uważają, że ich przyjaciela opętał Cień, więc próbują go powstrzymać i tymczasowo unieszkodliwić, dopuszczając się przy tym wszelkich "dopuszczalnych strat" dla dobra Królestwa. Michał nie ma aż takich skrupułów i woli zlikwidować zagrożenie. Daimon musi więc uciekać, ukrywać się i radzić sobie na własną rękę.

1 września 2016

Podsumowanie sierpnia

Wiedźmowa głowologia
Sierpień minął błyskawicznie. Nawet nie wiem, kiedy się zaczął, a już jest po wszystkim. I znów zamiast nadrobić zaległości czytelnicze, tworzę kolejne nieprzeczytane stosy. No ale nie ma tego złego. W końcu sięgnęłam po dwie książki, które leżały na półce od wielu lat (recenzje już wkrótce), przeczytałam książkę, którą od dawna chciałam przeczytać, więc nie powinnam narzekać (tekst już napisany, ale pewnie nie pojawi się przed 11 września).

W sierpniu przeczytałam:

21 sierpnia 2016

Książkoholizm, czyli co sprawia, że kupuję książki

Terry Pratchett
Przepraszam za to zniknięcie, ale po prostu nie działał mi Blogger... Cały czas miałam informację o działaniach w toku, a jak próbowałam napisać posta, to wyskakiwał mi error. Nic nie dawały żadne relogi, restarty przeglądarki ani komputera. Nie mogłam nawet wysłać przygotowanych wcześniej postów.

W sumie podsumowanie lipca jest już bez sensu, więc nie będę go dodawać. Zamiast tego chciałabym napisać skąd czerpię inspiracje do wyboru i zakupu książek (a niestety kupuję ich zdecydowanie więcej, niż jestem w stanie przeczytać...).

1. Autorzy

Mam kilku autorów, których książki kupuję, gdy tylko pojawią się na rynku wydawniczym. Ostatnio do takich pisarzy mogę zaliczyć Brandona Sandersona, a do moich wcześniejszych miłości (którym pozostałam wierna) należą Orson Scott Card i Terry Pratchett. O ile z Cardem trzeba uważać, bo skacze z jakością książek od absolutnych wyżyn, po skończone chłamy i niestety można się przejechać i niemiło zaskoczyć, o tyle u Pratchetta nie ma aż takich pomyłek. Gdyby spojrzeć na moją biblioteczkę, to pomijając dwie książki ze Świata Dysku, które zaginęły po pożyczeniu, to brakowałoby mi chyba tylko Johnny'ego i zmarłych oraz Johnny'ego i bomby.