Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George R.R. Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George R.R. Martin. Pokaż wszystkie posty

23 czerwca 2018

10 serii książkowych, które zaczęłam czytać i których nadal nie skończyłam

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, serie książkowe

Czy Wam też zdarza się zacząć czytać jakąś serię, ale jej nie skończyć? I nie mówię tutaj o jakichś gniotach, których po prostu nie da się czytać, bo takie serie można porzucić z czystym sumieniem i poczuciem, że podjęło się jedyną słuszną decyzję, tylko o seriach bardzo dobrych, które koniecznie chcecie poznać do końca. Tylko jakoś nadal się nie złożyło. Może nie było kolejnego tomu w bibliotece albo w ogóle nie został jeszcze wydany, gdy czytaliście daną serię? A może robicie tak jak ja i powoli dawkujecie sobie niektóre serie, żeby uniknąć kaca czytelniczego lub po prostu mieć poczucie, że dłużej jesteście z ulubionymi bohaterami? Chociaż tak naprawdę zaczęłam praktykować tę metodę, gdy kilkukrotnie okazało się, że siadałam do najnowszego, świeżutko wydanego tomu i... nie pamiętałam niektórych postaci lub sytuacji, o których była mowa. I dlatego powoli wydzielam sobie szczególnie te serie, które nadal nie doczekały się zakończenia. 

31 października 2015

#35 Niebezpieczne kobiety

Niebezpieczne kobiety to antologia wydana pod redakcją George’a R.R. Martina i Gardnera Dozois, chociaż trzeba przyznać, że większość zapewne zauważy tylko i wyłącznie pierwsze nazwisko, zwłaszcza jeśli zestawi je z okładką. W końcu Żelazny tron tworzy pewne skojarzenia, prawda? Mimo to należy od razu zaznaczyć, że w książce znajdują się nie tylko opowiadania fantastyczne, co może niektórych zniechęcić, a innych zdziwić. Przecież okładka i nazwisko... A tu taki psikus! Tylko jedno opowiadanie Martina i to na samym końcu (to wspomniana na okładce Księżniczka i królowa ze świata Gry o tron).

We wszystkich historiach pojawiają się kobiety. Kobiety, które biorą życie w swoje ręce, są uwodzicielskie, zabójcze, zabawne, poważne, ale nigdy bierne. Mieszkają w różnych miejscach, czasach, parają się różnych zawodów i starają funkcjonować najlepiej jak się da. Tak przynajmniej twierdził Gardner Dozois we wstępie. Ja niestety mam wrażenie, że te kobiety nie były szczególnie niebezpieczne (a przynajmniej niektóre z nich), a część stanowiła co najwyżej tło dla głównych bohaterów płci męskiej.