Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Butcher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Butcher. Pokaż wszystkie posty

4 grudnia 2016

Front burzowy: Harry Dresden w akcji

Pierwszy raz zetknęłam się ze światem stworzonym przez Jima Butchera w antologii Niebezpieczne kobiety. Nie powiem, żeby było to dobre rozwiązanie, ponieważ opowiadanie jest jednym wielkim spoilerem. Mimo to świat zainteresował mnie na tyle, że co jakiś czas pojawiała się myśl, żeby w końcu zacząć na dobre przygodę z Harrym Dresdenem. No i oto jest! Recenzja Frontu burzowego - pierwszego tomu dość długiej serii.

Harry Dresden jest czarodziejem i dorabia jako prywatny detektyw. Wiecie, taki z typowych filmów noir - niedogolony, w czarnym prochowcu, o wyglądzie i poczuciu humoru zagłodzonego grabarza. Nieszczególnie radzi sobie w kontaktach z kobietami, kłóci się z czaszką, którą trzyma w piwnicy i ledwie wiąże koniec z końcem, zarabiając głównie na odnajdywaniu zagubionych kluczyków do samochodu. Nie stać go na czynsz za ponury gabinet z żaluzjami (noir, podejście drugie), w którym składuje liczne śmieci. Również magiczne. W gruncie rzeczy najwięcej pieniędzy dostaje od policji, dla której czasami pracuje jako konsultant przy paranormalnych sprawach. Ale jest to dochód sporadyczny i raczej niewielki (co świadczy o cenie jego standardowych usług). Ach, no i nie można zapomnieć, że Harry nie jest zbyt lubiany wśród swoich pobratymców. Uważają, że warto patrzeć detektywowi na ręce i przy pierwszej sposobności definitywnie się go pozbyć, opuszczając ostrze miecza na jego szyję.

30 listopada 2016

Podsumowanie listopada 2016

Podsumowanie listopada 2016 | Wiedźmowa głowologia

Listopad już za nami, w końcu spadł pierwszy śnieg (coś wyjątkowo późno w tym roku), a po ulicach jeżdżą traktory, rozsypując piasek z solą. Kiepski czas dla łap mojego psa oraz moich prób nieprzewrócenia się w śliskiej plusze, którą tworzy to zestawienie.

Chociaż listopad zapowiadał się całkiem nieźle pod względem czytelniczym, ostatecznie jednak nie przeczytałam zbyt wielu książek. Jak się nad tym zastanowić, to czytałam wyłącznie w pierwszej połowie miesiąca, bo później zupełnie nie miałam na to czasu, głowy i ochoty. Po kilku(nastu) godzinach spędzonych nad pisaniem tekstów nieszczególnie ciągnęło mnie do kolejnych liter.