Marzec to jedno wielkie szaleństwo, ale na szczęście w końcu się skończył, a mój tryb życia powoli wraca do normalne tory. Chociaż z drugiej strony po raz pierwszy w tym roku dobiłam do pięciu książek (jeśli wziąć pod uwagę, że jedną z nich czytałam pewnie z 5-6 razy, to wygląda całkiem nieźle), a to już coś, biorąc pod uwagę wyniki z wcześniejszych miesięcy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
6 kwietnia 2018
29 marca 2018
Dym i lustra, Neil Gaiman
Nie wiem, czy kiedykolwiek zapoznałabym się tak szczegółowo z twórczością Neila Gaimana, gdyby nie Dark Crayon i jego cudowne okładki. Dzięki tym oszałamiającym i intrygującym grafikom nadrobiłam kilka powieści i część z nich, jak np. Księga cmentarna czy Chłopaki Anansiego, okazało się strzałem w dziesiątkę, dlatego teraz przyszedł czas na zbiór opowiadań Dym i lustra. Chociaż tak naprawdę to duże niedopowiedzenie – część tekstów jest wierszowana, niektóre są stylizowane na scenariusze filmowe lub mają raptem kilka zdań, więc można przyjąć, że co opowiadanie, to inna forma.
9 stycznia 2018
TOP 10 najlepszych książek 2017 roku
2017 rok minął mi przyjemnie, chociaż muszę przyznać, że trafiałam na sporo przeciętnych książek. Miewałam też chwile przestojów i kryzysów czytelniczych albo błąkałam się po domu i szukałam natchnienia, co też wyciągnąć z półki. Niestety w takich momentach biblioteczka milczała, a książki jak na złość nie chciały być przeczytane. Mimo to udało mi się trafić na kilka perełek, na które chciałabym zwrócić Waszą uwagę.
Zapraszam na mój subiektywny TOP 10 najlepszych książek 2017 roku!
Książki podaję w kolejności, w jakiej je przeczytałam.
21 grudnia 2017
Listopadowy stosik książek
Grunt to mieć urodziny w październiku, imieniny w listopadzie, a w grudniu liczyć na książkowe (lub planszówkowe) prezenty pod choinką ;) W tym roku również się nie zawiodłam i dostałam kilka upragnionych pozycji z mojej magicznej listy (wciąż się rozrasta zamiast się kurczyć... Też tak macie?). Tradycyjnie book haul został zdominowany przez fantastykę, chociaż znalazły się wyjątki i to całkiem przyjemne. Ale do rzeczy!
5 grudnia 2017
Podsumowanie miesiąca: listopad 2017
W listopadzie przeżywałam lekki kryzys i trudno mi było przeczytać więcej stron w jednym ciągu, mimo że książki, które czytałam, były naprawdę świetne. Bo o ile ten miesiąc nie obfitował jakoś szczególnie w lektury, to poza jednym wyjątkiem wszystkie były bardzo smakowite. Skończyło się też wyzwanie na Instagramie, o którym jeszcze napiszę trochę więcej.
25 listopada 2017
Book haul październikowy
Przy okazji poprzedniego wpisu ze stosikiem napisałam, że w październiku pojawiło się u mnie tyle nowych książek, że ten miesiąc zasługuje na oddzielny post. Przede wszystkim miałam urodziny, więc od kogo tylko mogłam, zażyczyłam sobie książki. Oprócz tego dotarło do mnie kilka egzemplarzy recenzenckich, wygrałam konkurs książkowy, no i znalazłam kilka perełek na wyprzedażach w Matrasie i na Allegro. Zdecydowanie był to lepszy miesiąc pod względem pozyskiwania nowych książek niż czytania, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)
Zaczynamy!
13 listopada 2017
Chłopaki Anansiego, Neil Gaiman
Osobom zapoznającym się z twórczością Neila Gaimana,
Chłopaki Anansiego mogą wydać się czymś znajomym. Owszem, Anansi pojawiał się w
Amerykańskich bogach, jednak tym razem autor przedstawia czytelnikom historię
synów boga-pająka. Powieść jest lżejsza, bardziej mitologiczna i opiera się na
zasadzie kontrastu. Ale do rzeczy!
Charles Nancy jest typowym nieudacznikiem. Nic mu nie wychodzi,
nie lubi swojej pracy, w dodatku najprawdopodobniej ją straci, narzeczona trzyma
go na dystans, a powiedzieć, że przyszła teściowa jest mu nieprzychylna, to
spore niedopowiedzenie. Problemy zaczęły się już w dzieciństwie, gdy na każdym
kroku wstydził się za swojego ojca, który uwielbiał żartować sobie z innych, a
zwłaszcza ze swojego syna. Co gorsza ojciec miał dar nazywania różnych rzeczy,
więc gdy raz nazwał potomka Grubym Charliem, to tak już zostało. Gdziekolwiek
pojawiał się Charlie, zaraz przybiegało imię nadane przez ojca, a za nim
dreptał wstyd. Teraz na przykład wstydzi się za sposób, w jaki jego ojciec
zszedł z tego świata podczas wieczoru karaoke. Mimo to Gruby Charlie jedzie na
pogrzeb, a uczynna sąsiadka informuje go, że zmarły ojciec był bogiem, a on sam
ma brata, którego może wezwać przez pająka.
5 listopada 2017
Podsumowanie miesiąca: październik 2017
Podsumowanie miesiąca zacznę tradycyjnie: nawet nie wiem, kiedy minął mi październik. Z czytaniem było przeciętnie, ale całkiem sporo działo się w kwestiach okołczytelniczych: miałam urodziny, co niedługo zobrazuje październikowy stos książkowy i przygotowałam wyzwanie, które jak na razie ma się bardzo dobrze (i mam nadzieję, że tak zostanie). Udało mi się też nawiązać nową współpracę recenzencką, ale niech nazwa wydawnictwa na razie pozostanie moją słodką tajemnicą ;) Generalnie jestem nią zachwycona i bardzo, bardzo, bardzo się z niej cieszę ;)
4 października 2017
Księga cmentarna, Neil Gaiman
Właśnie skończyłam czytać Księgę cmentarną Neila Gaimana i w gruncie rzeczy recenzja mogłaby się składać z jednego zdania: „Ta książka jest urocza”. To określenie pojawiło się w mojej głowie pod koniec pierwszego rozdziału i utrzymywało właściwie do samego końca. I to naprawdę nie jest żadna metafora. Ja też w życiu bym nie pomyślała, że coś, co ma cmentarz w nazwie, może być urocze, ale ta historia taka właśnie jest.
Mały chłopiec cudem unika spotkania z mordercą, który zabił całą jego rodzinę, i odnajduje schronienie na cmentarzu. Dostaje nowe imię (Nikt, zdrobniale Nik) oraz zostaje obdarzony Swobodą Cmentarza, co oznacza, że może wykorzystywać sztuczki umarłych, takie jak: przenikanie, wywoływanie strachu czy kształtowanie snów. Mogłoby się wydawać, że cmentarz to nie jest odpowiednie miejsce do wychowywania malucha, jednak Nik doskonale sobie radzi, a jego od dawna nieżywi rodzice zastępczy mają pełne ręce roboty.
26 lipca 2017
Książkowe zdobycze czerwcowe
I znów kończy się miesiąc, a ja dopiero wrzucam książki, które dotarły do mnie w czerwcu. Przez chwilę zastanawiałam się, czy w ogóle robić book haul, bo w tym czasie wzbogaciłam się tylko o cztery pozycje, ale uznałam, że i tak warto. Dlatego dzisiaj będzie bardzo krótko (tym bardziej, że Cahir nie chciał współpracować przy sesji zdjęciowej) i treściwie. Zapraszam :)
8 lipca 2017
Koralina, Neil Gaiman
Ostatnio doszłam do wniosku, że chyba sama siebie oszukuję. Zawsze twierdziłam, że nie przepadam za twórczością Neila Gaimana, że mnie nie porywa i nie wywiera na mnie większego wrażenia. A jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że przeczytałam pięć jego książek (sześć, jeśli liczyć Dobrego omena, którego napisał razem z Terrym Pratchettem) i zasadniczo wszystkie mi się podobały. Może nie popadam w zachwyt i nie rzucam wszystkiego, gdy tylko zobaczę jego nazwisko, ale chyba najwyższy czas przyznać, że po prostu lubię, jak pisze i co pisze. Jest kreatywny i nie ogranicza się do jednego typu książek. No i podoba mi się sposób, w jaki wykorzystuje wierzenia, podania, legendy miejskie itp.
Skoro w końcu przyznałam się (przed samą sobą), że lubię książki Gaimana, to uznałam, że czas sięgnąć po coś nowego. Koralina jest cieniutką powieścią skierowaną do młodszych czytelników i nie byłoby w tym pewnie nic nadzwyczajnego (może poza tym, że czyta ją stara baba), gdyby nie fakt, że jest to horror dla dzieci. Zresztą sami sprawdźcie, czy nie poczujecie ukłucia niepokoju.
2 lipca 2017
Podsumowanie miesiąca: czerwiec 2017
Czerwiec przyniósł mi bardzo nieprzyjemną niespodziankę w postaci zepsutego laptopa. Oznaczało to przymusowy dwutygodniowy urlop w pracy oraz bardzo duże utrudnienie w życiu blogowym. Wciąż odkopuję się z zaległości i próbuję otrząsnąć się z szoku wywołanego tym wydarzeniem. Na szczęście oznacza to też, że miałam więcej czasu na czytanie książek (i granie w Lewisa i Clarka w wariancie solowym :D) i dzięki temu nadrobiłam trochę zaległości i sięgnęłam po powieści, do których od dawna mnie ciągnęło, ale wcześniej "jakoś się nie złożyło".
W czerwcu przeczytałam 11 książek. Oto one:
5 czerwca 2017
Podsumowanie miesiąca: maj 2017
Rany, kończy się już piąty dzień miesiąca, a ja jeszcze nie podsumowałam poprzedniego. Czas to zmienić!
Maj minął mi bardzo szybko, ale muszę przyznać, że początek miałam doskonały - cztery książki w trzy dni. Po majówce tempo zdecydowanie spadło, ale i tak skończyłam z bardzo zacną dychą na koncie.
10 maja 2017
Mitologia nordycka, Neil Gaiman
Bez wątpienia najbardziej popularną mitologią jest mitologia grecka. Wynika to po części z faktu omawiania jej w szkole, a po części z upowszechnienia mitów w postaci archetypów lub powiedzeń. Puszka Pandory, koń trojański, pięta Achillesa, paniczny strach czy echo - to tylko niewielki odsetek najpopularniejszych motywów.
Znacznie mniej przejęliśmy z mitologii nordyckiej. Czasami pojawia się Yggdrasil, znamy Odyna i jego Oko Mądrości, Thora z wielkim młotem i Lokiego, boga kłamstwa. Co bardziej obeznani w tematyce mogą szukać podobieństw między mitami lub bogami z różnych wierzeń i oczywiście je znajdą. Nie ma wątpliwości, że Hebe i Idunn są wcieleniem tej samej bogini młodości. Jedna roznosiła ambrozję pochodzącą z ogrodu Hesperyd, druga wszędzie chodziła z koszykiem wypełnionym jabłkami przywracającymi młodość.
24 kwietnia 2017
Stos książkowy - marcowe zdobycze
Jako że nadal nie doszłam do siebie, ale kwiecień już się kończy, a ja wciąż nie wrzuciłam książek z marca, uznałam, że pokażę Wam moje zdobycze bez ładnej oprawy zdjęciowej (przenoszenie książek i trzymanie aparatu wymaga napięcia mięśni pleców, co w tej chwili nadal jest bardzo bolesne...).
Nie przedłużając: w marcu pojawiły się u mnie następujące książki:
25 kwietnia 2012
Wywiad Neila Gaimana z Terrym Pratchettem
Dzięki uprzejmości pana Marcina Zwierzchowskiego mogę zaprezentować Wam wywiad Neila Gaimana z Terrym Pratchettem. Wywiad ukazał się w kwietniowym numerze Nowej Fantastyki (4/2012), o którym możecie poczytać we wcześniejszym poście (i który wszystkim polecam). Zapraszam do lektury ;-)
Czy to podchwytliwe pytanie?
Z Terrym Pratchettem rozmawia Neil Gaiman
Neil Gaiman: Jaka jest geneza pomysłu na „Niuch”?
Terry Pratchett: Nie mam pojęcia. Sądzę, że zaczęło się od rozważań nad postacią sir Samuela Vimesa, nad tym, kim teraz jest. A ponieważ uważałem, że jego wewnętrzny monolog jest interesujący, postanowiłem użyć sprawdzonego schematu fabularnego, w którym policjant wybiera się na wakacje, by się odprężyć. Wszyscy wiemy, jak kończą się tego typu historie. Wtedy uświadomiłem sobie, że przeniesienie Vimesa z miasta, poza znaną mu strefę, będzie niezwykle przyjemne do opisania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















