Grudzień okazał się najsłabszym czytelniczo miesiącem w całym 2017 roku i nawet nie mogę zrzucić winy na święta czy jakiekolwiek przygotowania. Po prostu w ogóle nie miałam rozpędu i bardzo ślamazarnie przerzucałam kolejne strony. „Zabiłam” też Instagrama, który po książkowym wyzwaniu poszedł w odstawkę. Byłam tak wykończona tym codziennym dodawaniem zdjęć, że teraz musiałam sobie zrobić detoks.
Ale żeby nie było – wymyśliłam dwa wyzwania czytelnicze (zapraszam do dołączenia!) i przeżyłam święta, więc hej! Co złego to nie ja :D


