Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty

4 lutego 2021

Ja cię kocham, a ty miau, Katarzyna Berenika Miszczuk

Rzadko czytam komedie kryminalne, ale ostatnio częściej sięgam po audiobooki, a tam nie mam zbyt wielkiego wyboru, więc skusiłam się na Ja cię kocham, a ty miau autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Co z tego wynikło?

Alicja dostaje list, z którego wynika, że zakwalifikowała do nietypowego konkursu. Nagrodą w nim jest... spadek. Kiedy dziewczyna dociera do dworku ekscentrycznego mecenasa sztuki, szybko okazuje się, że to nie będzie spokojne malowanie w pięknym otoczeniu i że raczej nie znajdzie tutaj przyjaciół. Wszyscy uczestnicy są za bardzo skupieni na zwycięstwie – do tego stopnia, że nie zauważają niepokojących znaków.

2 lipca 2017

Podsumowanie miesiąca: czerwiec 2017

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka

Czerwiec przyniósł mi bardzo nieprzyjemną niespodziankę w postaci zepsutego laptopa. Oznaczało to przymusowy dwutygodniowy urlop w pracy oraz bardzo duże utrudnienie w życiu blogowym. Wciąż odkopuję się z zaległości i próbuję otrząsnąć się z szoku wywołanego tym wydarzeniem. Na szczęście oznacza to też, że miałam więcej czasu na czytanie książek (i granie w Lewisa i Clarka w wariancie solowym :D) i dzięki temu nadrobiłam trochę zaległości i sięgnęłam po powieści, do których od dawna mnie ciągnęło, ale wcześniej "jakoś się nie złożyło".

W czerwcu przeczytałam 11 książek. Oto one:

19 czerwca 2017

Szeptucha, Katarzyna Berenika Miszczuk

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek fantastycznych, fantastyka, mitologia słowiańska, wydawnictwo WAB
Pamiętacie, jak przy okazji recenzji Mitologii nordyckiej Neila Gaimana wspominałam, że wszędzie pojawia się mitologia grecka, a nordycka dopiero od kilku lat zrobiła się bardzo popularna? No a co mamy powiedzieć o naszej słowiańskiej mitologii, która przez nas samych jest traktowana po macoszemu i większość osób w ogóle nie ma o niej zielonego pojęcia? Nie wiem jak Wy, ale ja o wierzeniach Słowian wiem niewiele i moja wiedza ogranicza się np. do tego, że Światowid (a właściwie Świętowit, prawda?) miał cztery twarze. Słabo. Częściowo właśnie z tego powodu uznałam, że warto zapoznać się z Szeptuchą autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk.

Wyobraźcie sobie świat, w którym Mieszko I nie przyjął chrztu i Polska pozostała wierna słowiańskim bóstwom oraz tradycjom. W XXI wieku wciąż jesteśmy monarchią i to całkiem nieźle radzącą sobie na świecie, a wszystkie nowoczesne osiągnięcia są połączone ze słowiańską duszą. Gosława Brzózka jest absolwentką medycyny, jednak żeby otrzymać dyplom, najpierw musi odbyć roczne praktyki u szeptuchy, czyli odpowiednika wiejskiej znachorki. Jako typowy mieszczuch dziewczyna ma straszne problemy, gdy tylko przenosi się do rodzinnej wsi swojej mamy niedaleko Kielc. Walczy z kleszczami, brudną ziemią, brakiem zasięgu i lasem, a co jakiś czas w tej nierównej wojnie towarzyszy jej przystojny Mieszko - uczeń lokalnego żercy. Gosia, jak przystało na młodą, wykształconą kobietę, nie wierzy w te wszystkie bajdurzenia o księżycowych kamieniach, rusałkach, a już na pewno nie wierzy w bogów. Jest jeden problem: nikt nie powiedział, że oni w nią nie wierzą...