Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo W.A.B.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo W.A.B.. Pokaż wszystkie posty

4 lutego 2021

Ja cię kocham, a ty miau, Katarzyna Berenika Miszczuk

Rzadko czytam komedie kryminalne, ale ostatnio częściej sięgam po audiobooki, a tam nie mam zbyt wielkiego wyboru, więc skusiłam się na Ja cię kocham, a ty miau autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Co z tego wynikło?

Alicja dostaje list, z którego wynika, że zakwalifikowała do nietypowego konkursu. Nagrodą w nim jest... spadek. Kiedy dziewczyna dociera do dworku ekscentrycznego mecenasa sztuki, szybko okazuje się, że to nie będzie spokojne malowanie w pięknym otoczeniu i że raczej nie znajdzie tutaj przyjaciół. Wszyscy uczestnicy są za bardzo skupieni na zwycięstwie – do tego stopnia, że nie zauważają niepokojących znaków.

26 stycznia 2018

Podsumowanie 2017 roku: najładniejsze okładki

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek

Jeśli interesuje Was mój gust i chcielibyście ocenić mój zmysł estetyczny oraz zastanawiacie się, co ma z tym wszystkim wspólnego Rembrandt, to zapraszam do zapoznania się z ostatnim podsumowaniem 2017 roku, w którym chciałabym Wam pokazać najładniejsze okładki przeczytanych przeze mnie książek. To tak na wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, że w gruncie rzeczy jestem sroką okładkową ;)

Gotowi? To zaczynamy!
Kolejność przypadkowa!

23 sierpnia 2017

Różowe tabletki na uspokojenie - felietony Krystyny Jandy

Nie wiem dlaczego, ale do niedawna jakoś szczególnie nie przepadałam za Krystyną Jandą. Może w jakiś irracjonalny sposób kojarzyła mi się z Grażyną Szapołowską, której nie lubię (z prywatnych pobudek wynikających z uczęszczania do tej samej podstawówki). Ostatnio jednak zrobiło się o niej głośno. Zaczęła publicznie wyrażać swoje zdanie w kwestii polityki, co akurat nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, ale zaczęła też pisać różne mądre wypowiedzi (np. o tym, żeby zrezygnować z fajerwerków w sylwestra, ponieważ zwierzęta boją się huków) i zabawne anegdoty. Z przyjemnością czytałam posty Jandy umieszczane na facebookowych tablicach moich znajomych. Nie powinno więc dziwić, że kiedy podczas tworzenia zakładki do kategorii Kolor, wpisywałam felietony Krystyny Jandy, uznałam, że to doskonały moment, aby dowiedzieć się czegoś ciekawego oraz spędzić trochę czasu w "jej towarzystwie". 

Różowe tabletki na uspokojenie to zbiór felietonów, w których Krystyna Janda opisuje dosłownie wszystko. Z jednej strony skupia się na rzeczach, które lubi lub które ją mierżą, z drugiej przybliża pracę aktora, a przy tym nie zapomina o dodawaniu pierwiastka siebie do każdego tekstu. W felietonach znajdują się różne wydarzenia z życia Jandy, historie, które wzbudziły jej zainteresowanie, zmusiły do przemyśleń i ostatecznie skłoniły do napisania tekstu.

24 lipca 2017

Blackout, Marc Elsberg

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, sensacja, powieść katastroficzna, wydawnictwo W.A.B.
Blackout to pierwsza książka Marca Elsberga, którą przeczytałam, a wszystko za sprawą Kasi z Kącika z Książką. To ona poleciła mi tę powieść jako najlepszą na rozpoczęcie przygody z autorem. I właśnie sobie uświadomiłam, że ta rekomendacja była na tyle przekonująca, że nie przeczytałam opisu z czwartej strony okładki ani żadnej recenzji. Zabrałam się za lekturę z czystym umysłem, mając jedynie szczątkową wiedzę, o czym w ogóle jest ta powieść.

W całej Europie doszło do awarii prądu. Elektrownie nie działają, społeczeństwo panikuje, a świat pogrąża się w chaosie. Państwa powołują sztaby kryzysowe, pracownicy elektrowni próbują rozwiązać problemy i przywrócić energię elektryczną, a zwykli ludzie chcą tego, co im się należy - normalnego życia. Wydaje się, że to zwykły kryzys, który uda się zażegnać w ciągu maksymalnie kilku godzin, jednak włoski informatyk podejrzewa, że za sprawą kryje się znacznie więcej. Tylko czy w tym zamieszaniu ktokolwiek wysłucha byłego hakera?

19 czerwca 2017

Szeptucha, Katarzyna Berenika Miszczuk

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek fantastycznych, fantastyka, mitologia słowiańska, wydawnictwo WAB
Pamiętacie, jak przy okazji recenzji Mitologii nordyckiej Neila Gaimana wspominałam, że wszędzie pojawia się mitologia grecka, a nordycka dopiero od kilku lat zrobiła się bardzo popularna? No a co mamy powiedzieć o naszej słowiańskiej mitologii, która przez nas samych jest traktowana po macoszemu i większość osób w ogóle nie ma o niej zielonego pojęcia? Nie wiem jak Wy, ale ja o wierzeniach Słowian wiem niewiele i moja wiedza ogranicza się np. do tego, że Światowid (a właściwie Świętowit, prawda?) miał cztery twarze. Słabo. Częściowo właśnie z tego powodu uznałam, że warto zapoznać się z Szeptuchą autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk.

Wyobraźcie sobie świat, w którym Mieszko I nie przyjął chrztu i Polska pozostała wierna słowiańskim bóstwom oraz tradycjom. W XXI wieku wciąż jesteśmy monarchią i to całkiem nieźle radzącą sobie na świecie, a wszystkie nowoczesne osiągnięcia są połączone ze słowiańską duszą. Gosława Brzózka jest absolwentką medycyny, jednak żeby otrzymać dyplom, najpierw musi odbyć roczne praktyki u szeptuchy, czyli odpowiednika wiejskiej znachorki. Jako typowy mieszczuch dziewczyna ma straszne problemy, gdy tylko przenosi się do rodzinnej wsi swojej mamy niedaleko Kielc. Walczy z kleszczami, brudną ziemią, brakiem zasięgu i lasem, a co jakiś czas w tej nierównej wojnie towarzyszy jej przystojny Mieszko - uczeń lokalnego żercy. Gosia, jak przystało na młodą, wykształconą kobietę, nie wierzy w te wszystkie bajdurzenia o księżycowych kamieniach, rusałkach, a już na pewno nie wierzy w bogów. Jest jeden problem: nikt nie powiedział, że oni w nią nie wierzą...