W listopadzie przeżywałam lekki kryzys i trudno mi było przeczytać więcej stron w jednym ciągu, mimo że książki, które czytałam, były naprawdę świetne. Bo o ile ten miesiąc nie obfitował jakoś szczególnie w lektury, to poza jednym wyjątkiem wszystkie były bardzo smakowite. Skończyło się też wyzwanie na Instagramie, o którym jeszcze napiszę trochę więcej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel O'Malley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel O'Malley. Pokaż wszystkie posty
5 grudnia 2017
Podsumowanie miesiąca: listopad 2017
W listopadzie przeżywałam lekki kryzys i trudno mi było przeczytać więcej stron w jednym ciągu, mimo że książki, które czytałam, były naprawdę świetne. Bo o ile ten miesiąc nie obfitował jakoś szczególnie w lektury, to poza jednym wyjątkiem wszystkie były bardzo smakowite. Skończyło się też wyzwanie na Instagramie, o którym jeszcze napiszę trochę więcej.
19 listopada 2017
Wieża, Daniel O'Malley [przedpremierowo]
Czy zdarza Wam się, że czytacie opis książki i myślicie: „Muszę ją przeczytać!”? Ja tak miałam w przypadku debiutanckiej Wieży autorstwa australijskiego pisarza Daniela O'Malleya. I muszę od razu powiedzieć – ależ to była przyjemność! Co prawda z gatunku guilty pleasure, bo powieść trochę kuleje u podstawy historii, ale cała reszta była tak smakowita, że bardzo szybko odrzuciłam od siebie wszelkie niewygodne myśli i po prostu z autentyczną przyjemnością wpadłam w wir wydarzeń. A tych w Wieży nie brakuje.
Zaczyna się od małego trzęsienia ziemi: kobieta budzi się w parku. Jest roztrzęsiona, poobijana, ale żywa – w przeciwieństwie do ewidentnie martwych ludzi w lateksowych rękawiczkach. Nie wie, kim jest, gdzie mieszka ani skąd się tu wzięła. Kiedy jednak wkłada rękę do kieszeni płaszcza, znajduje w nim dwa listy. Pierwszy zaczyna się słowami: „Twoje ciało należało niegdyś do mnie”. Dowiaduje się, że nazywa się Myfanwy Thomas i grozi jej niebezpieczeństwo. Z kolejnych listów (o tak, poprzednia Myfanwy Thomas była bardzo skrupulatna i zostawiła wiele listów) wynika, że jest Wieżą, czyli wysoko postawionym członkiem sekretnej organizacji o nazwie Checquy chroniącej ludzi przed nadnaturalnymi niebezpieczeństwami i że to właśnie ktoś z tej organizacji próbował ją zabić. I pewnie znowu spróbuje... Myfanwy musi szybko wdrożyć się w pracę swojej „poprzedniczki”, a do tego znaleźć zdrajcę, nikomu nie ujawniając swojej tajemnicy. Czy to w ogóle możliwe?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

