Dzień jak co dzień w stanicy na północnej granicy Armektu. Grupy wychodzą na zwiady, przetrzebiają hordy Złotych lub Srebrnych Alerów i wracają. Tym razem standardowy wypad może okazać się poważniejszym przedsięwzięciem. Czy ludzi czeka regularna wojna? A może lepiej pertraktować z wrogiem? Tylko jak dogadać się z kimś, kto w niczym nie przypomina człowieka i mówi zupełnie obcym językiem?
Długo zastanawiałam się, czy w ogóle podejmować się pisania recenzji Północnej granicy autorstwa polskiego pisarza Feliksa W. Kresa. Przyczyn było wiele, ale najważniejszą jest to, że właściwie nie wiem, co napisać.
