Muszę przyznać, że mam słabość do superbohaterów (o ile nie noszą gaci na rajstopach). Mogę oglądać największe gnioty, o ile dotyczą ludzi ze szczególnymi mocami, z książkami mam podobnie. Aż dziw bierze, że nigdy nie zaczęłam czytać komiksów, ale mam wrażenie, że za czasów mojego dzieciństwa najbardziej szalonym ogólnodostępnym (w kioskach) komiksem był Gigant, czyli historie z Kaczorem Donaldem. W każdym razie moja odwieczna miłość do superbohaterów sprawiła, że nie mogłam przejść obojętnie obok książki Krystyny Chodorowskiej – Triskel. Gwardia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Triskel. Gwardia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Triskel. Gwardia. Pokaż wszystkie posty
3 października 2018
Triskel. Gwardia, Krystyna Chodorowska
Muszę przyznać, że mam słabość do superbohaterów (o ile nie noszą gaci na rajstopach). Mogę oglądać największe gnioty, o ile dotyczą ludzi ze szczególnymi mocami, z książkami mam podobnie. Aż dziw bierze, że nigdy nie zaczęłam czytać komiksów, ale mam wrażenie, że za czasów mojego dzieciństwa najbardziej szalonym ogólnodostępnym (w kioskach) komiksem był Gigant, czyli historie z Kaczorem Donaldem. W każdym razie moja odwieczna miłość do superbohaterów sprawiła, że nie mogłam przejść obojętnie obok książki Krystyny Chodorowskiej – Triskel. Gwardia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
