31 stycznia 2017

Opowieści sieroty, tom 1 - o opowieści w opowieści, w opowieści...

Opowieści sieroty, tom 1 | Wiedźmowa głowologia
To, że maniakalnie kupuję książki z Uczty Wyobraźni już wiecie, a tego, że w ciągu roku czytam raptem kilka pozycji z tej serii łatwo się domyślić. Od dawna czekałam na moment, w którym coś popchnie mnie w kierunku kolejnej książki Catherynne M. Valente i w końcu nadeszła upragniona chwila. Wcześniej czytałam Palimpsest i Nieśmiertelnego, więc mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać po Opowieściach sieroty. W ogrodzie nocy. Tym bardziej, że wielokrotnie spotykałam się z wypowiedziami, że to współczesny odpowiednik Baśni tysiąca i jednej nocy

Nie da się w skrócie przedstawić fabuły tej książki. Kilka razy starałam się napisać chociaż parę słów, ale wszystkie próby wypadały blado i w najmniejszym stopniu nie oddawały idei oraz konstrukcji stworzonej przez Valente. Mimo to spróbuję jeszcze raz. Historia zaczyna się w ogrodzie okalającym pałac sułtana. Mieszka w nim dziewczynka, która ma na powiekach spisane wspaniałe i baśniowe opowieści, a chłopiec, syn sułtana, bardzo chce je poznać...

Czuję się trochę jak książę, który próbował wytłumaczyć siostrze, dlaczego mimo zakazu wciąż spotyka się z dziewczyną-demonem.

"Kiedy jednak spróbował opowiedzieć historię dziewczynki i sprawić, by [siostra] zobaczyła, że serce ciągnie go do ogrodu jak koń, który czuje niedaleką stajnię, wszystko poplątało się w jego ustach. Choć starał się ze wszystkich sił, wychodziło niepięknie, nie umiał powtórzyć opowieści, którą dziewczynka rozsnuwała przed jego oczyma jak dziwną czarną nić."*

Historia składa się z opowieści umieszczonych w opowieściach, które znajdują się w opowieściach... Typowa szkatułkowa powieść, ale tak pięknie poprowadzona, że jest to coś niewyobrażalnego. Istny majstersztyk! W pewnym momencie człowiek zaczyna się gubić, która historia była na początku, a potem czuje żal, gdy opowieść konkretnej postaci dobiega końca. Ale prawda jest taka, że to wcale nie musi być koniec, a jedynie tymczasowa przerwa, powrót do innych bohaterów, ponieważ wszystkie opowieści płynnie się ze sobą łączą i przeplatają. Z czasem czytelnik odkrywa kolejne poziomy historii w historiach, poznaje przyczyny i skutki, dowiaduje się rzeczy, o których istnieniu nawet by nie pomyślał. A że pomysłowość i wyobraźnia autorki zdają się nie mieć granic, to prawie cała powieść jest utkana z misternie poprowadzonych scen zdumienia i radości wynikającej z odkrywania nowych aspektów wielowymiarowości powieści (zabrzmiało patetycznie...). 

Postaci zachwycają różnorodnością, a fabuła składa się w tak skomplikowaną i spójną całość, że ze świecą szukać innej, tak przemyślanej historii. Jest to dodatkowo spotęgowane brakiem jakiejkolwiek chronologii, dzięki czemu postaci, które wydają się snuć własną opowieść, nagle mogą stać się prowodyrami wydarzeń doskonale znanych z wcześniejszych stron.

Niektóre opowieści są skomplikowane i same w sobie składają się w mikropowieść szkatułkową, inne są krótkie, chociaż nadal nie tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Na przykład opowieść Wiedźmy o innym księciu (cała!):

"Dawno temu przystojny książę ruszył ratować niewinną siostrę przed straszliwą bestią.
Leukrotta jednym kłapnięciem strzaskał mu kręgosłup i przez dwa tygodnie świętował, nosząc jego głowę i ręce na rogach." 

Co równie ciekawe, kilka wątków pozostało bez odpowiedzi, a to oznacza, że w drugim tomie można się spodziewać rozwinięcia historii niektórych bohaterów. No i teraz mam dylemat: czy od razu zabrać się za kolejną część, póki jeszcze pamiętam wszystkie postaci i ich opowieści, czy jednak poczekać, żeby za jakiś czas móc ponownie delektować się genialnym stylem autorki.

Opowieści sieroty to baśń XXI wieku. Valente snuje swoją opowieść ustami wielu postaci i pokazuje wszystko to, co powinna zawierać baśń. Są magiczne stworzenia, dziewice, książęta i bogowie, przygody, czary, mocne więzy braterskie i przyjacielskie, miłość, zdrada, a także trochę religii i wojny w tle. Opowieści mają mniej lub bardziej oczywiste morały, z których czytelnik może wysnuć życiową prawdę dla samego siebie oraz zobaczyć, jakie wnioski z wysłuchanych historii wyciągnęły postaci.

Valente ma bardzo plastyczną wyobraźnię i tworzy niesamowite porównania. Czasami są tak dziwne i niecodzienne, że na chwilę mnie zatykało i musiałam przetworzyć informacje. Innym razem sprawiały, że się uśmiechałam lub kręciłam z niedowierzaniem głową. A musicie mi wierzyć, że porównania, metafory i te wszystkie plastyczne opisy stanowią ogromną część książki - w końcu to opowieści, prawda?

Trudno byłoby wybrać najlepsze porównanie, ale to szczególnie mnie zachwyciło:

"Był pięknym władcą, silnym i sprawiedliwym jak strzała w sercu złodzieja."

Jak zapewne zdążyliście zauważyć, Opowieści sieroty są napisane w bardzo egzotycznym stylu, wobec czego samo czytanie nie idzie tak szybko, jak mogłoby się wydawać po moich ochach i achach. Książka nie jest szczególnie długa, a jednak spędziłam nad nią około dwóch tygodni, ponieważ długie czytanie zbyt dużej liczby porównań i abstrakcyjnych opisów miejsc i postaci na dłuższą metę okazywało się dla mnie zbyt męczące. Valente jest doskonała, ale muszę ją sobie odpowiednio "porcjować" (zupełnie jak Pratchetta). Nie jest to duży minus, jednak stanowi pewien mankament gdy ma się taaaaką listę książek do przeczytania.

Do wad powieści należy też zaliczyć błędy w tłumaczeniu oraz redakcji (to już niestety chyba standard w tej serii, a szczególnie u tej autorki). Niewłaściwe postaci wykonują jakieś czynności, imiona są tłumaczone (albo i nie) i na przestrzeni kilku stron potrafią przejść istną metamorfozę, zaczynając od zmiany pojedynczych literek, a na spolszczeniach zmieniających się na oryginały kończąc. Kwestia przecinków, ogonków, a sporadycznie również dywizów zamiast spacji pominę milczeniem. Zdarzają się wszędzie w mniejszej lub większej częstotliwości. Mam wrażenie, że tłumacz/redaktor/korektor miał (mieli) za mało czasu na dokładne poprawienie książki, bo im dalej, tym więcej błędów. Wygląda to tak, jakby na początku jeszcze się starali, a później po prostu sprawdzili po łebkach, bo zbliża się deadline. Szkoda, bo MAG wydaje w serii Uczty Wyobraźni doskonałe książki, sprezentował im przepiękne okładki, ale po raz kolejny zaniedbał wnętrze.

Podsumowując: jeśli uwielbiacie nieoczywiste historie, których wątki stale się rozbudowują, a opowieści i postaci przeplatają się ze sobą w najmniej oczywisty sposób, cenicie sobie nielinearne fabuły i niestraszne Wam powieści szkatułkowe z motywem baśniowym, to koniecznie musicie przeczytać Opowieści sieroty.

* Cytaty pochodzą z książki Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy autorstwa Catherynne M. Valente.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Łów Słów
Czytam Fantastykę
Wyzwanie czytelnicze: Osoba.

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam książki Valente. Najpierw oczarowała mnie "Nieśmiertelnym", potem przyszła kolej na obydwa tomy "Opowieści sieroty". Teraz w kolejce czeka "Palimpsest"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Valente ma niesamowitą wyobraźnię i potrafi tworzyć bardzo plastyczne opisy. Co prawda czasami są tak abstrakcyjne, że ciężko za nią nadążyć, ale uwielbiam to, co zrobiła z Nieśmiertelnym i Opowieściami sieroty - unowocześnienie klasyki i wykorzystanie potocznie znanych motywów w zupełnie nowej odsłonie. Jest genialna :)

      Usuń
  2. Mam, czeka na mnie e-book :D Dlatego przyznaję się, że zbyt dokładnie recenzji nie czytam, chcę podejść z czystym umysłem do niej, ale odezwę się po przeczytaniu zapewne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia :)

      Usuń
  3. Czytałam niedawno, teraz czeka na wolną chwilę drugi tom... (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteśmy na tym samym etapie :D

      Usuń
  4. Chciałabym kiedyś przeczytać, ale najpierw zapoznam się z "Nieśmiertelnym" pewnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśmiertelny jest doskonały. Polecam :)

      Usuń
  5. Cholera, nie ma przypadków :) Akurat siedzę nad scenariuszem "szkatułkowym" i czytam wszystko na temat tej formy narracji. A dwa dni temu oglądałem Grand Budapest Hotel - film... szkatułkowy. O co chodzi? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie nieźle zbiegło się w czasie :D
      Powodzenia ze scenariuszem :)

      Usuń
  6. Chociaż nie przepadam za zbiorami opowiadań, ten zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak naprawdę nie jest zbiór opowiadań, ponieważ opowiadania są środkiem do stworzenia powieści i płynnie na siebie nachodzą i się przenikają.

      Usuń
  7. Właśnie takie opowieści bardzo lubię, z przyjemnością po nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za takim książkami, ta jednak brzmi obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recenzja chociaż trochę przekonała Cię do tej książki :)

      Usuń
  9. Uwielbiam czytać recenzję, gdzie znajdę chociaż jeden wartościowy cytat. Ten spodobał mi się najbardziej 😚 "Był pięknym władcą, silnym i sprawiedliwym jak strzała w sercu złodzieja."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten cytat powalił na kolana, więc musiałam go sobie wypisać, żeby później o nim nie zapomnieć. Cieszę się, że przypadł Ci do gustu :)

      Usuń