Lubię książki podróżnicze. Sama raczej nie jestem typem podróżnika, który biegałby z plecakiem po dżunglach Amazonki lub usychał z pragnienia na środku Sahary, ale lubię czytać o przeżyciach innych ludzi. Szczególnie cenię sobie aspekty międzykulturowe, próbę przybliżenia innego spojrzenia na świat i pokazanie, że inne nie znaczy gorsze. Inne po prostu jest inne.
Mam swoich ulubieńców wśród pisarzy-podróżników (lub podróżników-pisarzy, bo to w sumie nie jest to samo), a jeśli ich nie znacie, to koniecznie przeczytajcie post o książkach podróżniczych, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Wtedy to, co tutaj napiszę, może nabrać więcej sensu. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami.
Postanowiłam przeczytać książkę autora, z którym nie miałam wcześniej styczności. Koleżanka wspominała o doskonałym Czekając na Duida Stefana Czernieckiego, ale akurat wpadła mi w ręce Cisza, więc uznałam, że to początek równie dobry jak każdy inny. W tej chwili już nie jestem tego taka pewna...
