11 stycznia 2018

Azyl, Jarosław Grzędowicz

Początkowo byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam, że niespełna rok po książce Hel 3 Jarosław Grzędowicz pojawił się z nową pozycją. W końcu nie jest pisarzem, który idzie w ilość. Dlatego też z zaciekawieniem przyjęłam informację, że Azyl to zbiór opowiadań opublikowanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat w różnych czasopismach i antologiach, zebranych i wydanych ponownie z okazji jubileuszu trzydziestu pięciu lat pracy twórczej autora.

W książce znajduje się dziewięć chronologicznie ułożonych opowiadań. Na końcu każdego z nich pojawiają się krótkie komentarze Grzędowicza, dzięki czemu czytelnik ma szansę dowiedzieć się, kiedy oraz w jakich okolicznościach autor napisał opowiadanie. Czasami miało to związek z wydarzeniami na świecie, innym razem wynikało z rozmowy z zaprzyjaźnionym pisarzem. Teksty są różnej długości i pozornie zupełnie się ze sobą nie łączą. Kiedy jednak zbliżałam się do końca Azylu, czułam, że w każdym opowiadaniu przewijały się te same motywy destrukcyjnej przyszłości, w której technologia lub sami ludzie prowadzą do upadku – moralnego, społecznego, emocjonalnego. To trochę tak jakby Grzędowicz był nauczycielem, który pod osłoną fantastyki nieustannie wytykał palcem ludzką głupotę. 

Mimo to nie miałam poczucia, że czytam o tym samym. Za każdym razem autor inaczej podchodził do problemu i wrzucał czytelnika w inny świat. Na przykład w Rulecie ludzkie życie zostało zdominowane przez los – to, czy masz do czegoś predyspozycje niczego nie zmieni, jeśli będziesz mieć pecha. Śmierć szczurołapa opisuje Danię przyszłości, w której rozpanoszyły się wielkie, śmiertelnie niebezpieczne szczury (przy okazji opowiadanie jest zaskakująco aktualne ze względu na poruszoną problematykę uchodźców). Z kolei Rozkaz kochać! to opowieść, w której ludzie badają obce planety i zaczynają bawić się w bogów, zabierając się za rzeczy, których nie powinni ruszać. Jest też opowiadanie o mordercy czy też kacie, który załatwia człowieka dzięki hakerskim sztuczkom (Enter i jesteś martwy) oraz przerażająco Orwellowska historia ludzi mieszkających w termitierach (Przetrwać piekło). Przynależność do kasty jest określana w wieku trzech lat i determinuje całe życie. Nie potrafisz się przystosować? To panu już dziękujemy – ośrodek „resocjalizacyjny” czeka.

Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Twierdza Trzech Studni opublikowane kilka miesięcy po debiucie autora. Przedstawia historię „kosmitów”, których planetę opanowują ludzie. Pokazuje wojowników, którym odebrano dumę i przekształcono w istoty drugiej kategorii, nadające się wyłącznie do służenia „lepszej rasie”. Grzędowicz w genialny sposób połączył dwa zupełnie różne światy, przeplótł science fiction z fantasy i stworzył pomysł, który wiele lat później przerodził się w Pana Lodowego Ogrodu.

Wiadomo, że część opowiadań trąci myszką, a niektóre rozwiązania są trochę przestarzałe (niektóre  futurystyczne wizje są już przeżytkiem), jednak podczas czytania zupełnie mi to nie przeszkadzało. Może dlatego, że sama jeszcze znam i pamiętam czasy, w których nie było Internetu (ba! w domu nie było komputera!), a pod telewizorem królował odtwarzacz wideo, więc byłam w stanie wczuć się w klimat sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat i docenić wizje Grzędowicza.

Azyl to zbiór opowiadań, które autor napisał na przestrzeni 27 lat. Pierwsze powstały jeszcze w czasach licealnych, więc w ciekawy sposób można obserwować zmiany zachodzące w twórczości i stylu autora, a także zaskakującą spójność, o której zresztą pisał w posłowiu Krzysztof Sokołowski. Bo jakby nie patrzeć w każdym z opowiadań czuć było rękę Grzędowicza. Cieszę się, że miałam okazję „wejść” do głowy pisarza i zobaczyć, w jaki sposób rozwijał się artystycznie i warsztatowo. Wydaje się wręcz niemożliwe, by nastolatek przyjął podobną konwencję co czterdziestolatek, a jednak. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej czytałam tak spójny zbiór opowiadań. Myślę, że to obowiązkowa pozycja dla fanów twórczości Grzędowicza (zwłaszcza Pana Lodowego Ogrodu) oraz tych wszystkich, którzy lubią zobaczyć, jak rozwijała się fantastyka na przestrzeni lat. 


Za książkę do recenzji dziękuję księgarni internetowej Tania Książka.
Zobaczcie też inne bestsellery na stronie księgarni!

24 komentarze:

  1. Mój egzemplarz czeka już na półce <3 W ogóle, ta grafika wylądowała na mojej tapecie, jak tylko FS zrobiła odpowiednią wersje, CHOCIAŻ idealnej rozdzielczości dla mojego monitora nie było :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, ta wrona nie należy do moich ulubionych okładek, chociaż te śliskie kolce i nóżki (swoją drogą dużo ich) dają fajny efekt.

      Mam nadzieję, że wnętrze książki urzeknie Cię tak samo jak grafika z okładki ;)

      Usuń
  2. Myślę, że sięgnę, bo polubiłem i doceniłem Grzędowicza za PLO (jakkolwiek momentami bardzo dziurawe i nierówne), i sprawdziłbym jego krótką formę. Jeszcze mi 'Hel' leży na półce, który może w tym roku sprawdzę. Ale te opowiadania, mimo że odgrzewane kotlety, wydają się być ciekawe. Grzędowicz ma tam ogólnie jakąś swoją oryginalną wizję świata, nie udaje nikogo i nie naśladuje, więc myślę, że to jeden z tych niewielu polskich fantastów, których warto poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam uwielbiam Pana Lodowego Ogrodu i uważam, że to jedna z lepszych "serii" autorstwa polskiego pisarza. W przeciwieństwie do Helu 3, który był słaby. Myślę, że opowiadania sporo zyskują dzięki komentarzom Grzędowicza, a nawet posłowiu Sokołowskiego. Poza tym całkiem ciekawie obserwuje się proces rozwoju artystycznego pisarza.

      Zgadzam się, że Grzędowicz ma swój styl i swoją wizję świata i akurat to widać we wszystkich powieściach i opowiadaniach, z którymi się zetknęłam. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziony ;)

      Usuń
    2. Ciężko mi powiedzieć jak PLO ma się do reszty twórczości autora, bo nic poza tym nie czytałem, ale jestem skłonny przychylić się do Twojego zdania, że jest to jedna z lepszych rzeczy w polskiej fantastyce. Dlatego niewiele jej czytam, bo rzadko kiedy mi się ona podoba. Dla mnie zamyka się właściwie na nim, Wegnerze, Sapkowskim i Dukaju.
      To fajnie, że komentuje, bo to mi się zawsze podoba przy opowiadaniach, kiedy nie tylko są, ale też jakiś dopisek autora się pojawia czemu, dlaczego, kiedy, jak, w jakich okolicznościach powstało itp.

      Usuń
    3. Ja czytałam Hel 3, Popiół i kurz i bodajże dwa opowiadania z jakiegoś zbioru, no i teraz Azyl (co w sumie daje większość tego, co napisał, bo wydał dwa zbiory opowiadań, których nie znam, no i publikował coś w antologiach i czasopismach). I mimo że to zupełnie różne historie, to jednak da się wyczuć ten grzędowiczowski sznyt. Jak dla mnie to świetna sprawa.

      Wegner tak, Dukaj mnie męczy (chociaż po fakcie doceniam jego twórczość), a Sapkowski kończy się dla mnie na Wiedźminie. Nie zdzierżyłam trylogii husyckiej i odpadłam po Narrenturmie. Ja bym tu mimo wszystko dodała jeszcze Kossakowską, zwłaszcza z cyklem anielskim, no i na tym chyba faktycznie koniec. Bo tak patrzę po półkach i nic do mnie nie krzyczy.

      Dokładnie! Pamiętam, że najbardziej podobało mi się posłowie Sandersona po Duszy cesarza, bo udowodnił, że na super pomysły można wpaść w każdym momencie i że wszystko może być natchnieniem. Potrzebna jest tylko wyobraźnia :)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze nic Grzędowicza, ale kiedyś na pewno się za to zabiorę ;) I Azyl na pewno będzie jedną z pierwszych pozycji, bo zachęciłaś mnie tematyką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo wszystko warto zacząć od Pana Lodowego Ogrodu albo nawet od innych opowiadań Grzędowicza (znam raptem dwa, więc nie wiem do końca jakiej są jakości), bo mimo wszystko te opowiadania są w niektórych miejscach trochę przestarzałe. To może zniechęcić, jeśli nie zna się twórczości Grzędowicza i nie można się odnieść do specyfiki jego tekstów. Ale mam nadzieję, że nawet jeśli zaczniesz od Azylu, to docenisz jego dorobek i sięgniesz po kolejne książki, bo uważam, że warto ;)

      Usuń
  4. Ja sobie właśnie sprawiłam pierwszy tom PLO i zobaczymy czy się polubimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, bo uwielbiam tę serię :)

      Usuń
  5. Z twórczości Grzędowicza czytałam tylko PLO i bardzo mi się podobało, więc może czas zapoznać się z jego opowiadaniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Azyl daje ciekawy obraz Grzędowicza jako pisarza i pokazuje jego rozwój i zaskakującą spójność w tworzeniu kreacji światów.

      Usuń
  6. Jestem prostym człowiekiem - widzę zbiór opowiadań więc kupuję :d Bardzo lubię taką formę literacką, można poznać autora z wielu perspektyw i wyrobić sobie zdanie :) Nigdy wcześniej nie czytałam nic autorstwa Grzędowicza więc tym chętniej sięgnę po "Azyl" - w tym roku daję szansę poslkim autorom z którymi mam os jakigoś czasu na bakier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak warto zacząć od jakiegoś innego zestawu opowiadań, a po te sięgnąć, jak już trochę zaprzyjaźnisz się z Grzędowiczem. Bo mimo wszystko są tu opowiadania, które pisał jako osiemnastolatek, inne powstały przed erą cyfryzacji w Polsce, więc mogą Ci nie podpasować aż tak bardzo. Co nie zmienia faktu, że ja miło spędziłam przy nich czas i jakoś zupełnie mi to nie przeszkadzało.

      Usuń
  7. Jakoś nigdy nie mogłam się przemóc, żeby sięgnąć po Grzędowicza ale Azyl bardzo mnie zaciekawił i pewnie w końcu się skuszę :) Przecież trzeba poznawać nowych autorów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przeszkadza Ci, że przeczytasz dwa opowiadania osiemnastolatka, zamiast dojrzałego pisarza i że część treści już się zestarzało, to czemu nie ;) Ja bym mimo wszystko poleciła Azyl, gdy już poznasz cokolwiek innego z twórczości Grzędowicza (może poza Helem 3).

      Usuń
  8. Zakupiłam, a że Grzędowicza uwielbiam (a szczególnie "Pana Lodowego Ogrodu"), to już się cieszę na lekturę tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w takim wypadku może spodobać Ci się drugie opowiadanie, czyli Twierdza Trzech Studni. Jak dla mnie to pierwowzór Pana Lodowego Ogrodu, którego sama również uwielbiam :)

      Usuń
  9. Faktycznie rozmijamy się z odczuciami :) ile osób tyle opini. "Twierdza Trzech Studni" samo w sobie mi się podobała, jednak zakończenie moim zdaniem pozostawiło pewien niedosyt. Aczkolwiek fajnie, że wyewoluowal ten pomysl w Pana Lodowego Ogrodu (którego uwielbiam i chyba sobie odświeżę :)).

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka wyczerpująca i dobra recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię Grzędowicza, chociaż z reguły nie czytam polskich autorów. 'Azyl' czeka w kolejce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z jednej strony bym przeczytała, lubię opowiadania, lubię fantastykę. I wydaje mi się, że te by mi się spodobały. Z drugiej... jestem tym dziwnym rodzajem człowieka, który nie zachwycił się "Panem Lodowego Ogrodu". Nie wiem, jak to możliwe, bo wszystkim, ale to absolutnie się tak książka podobała. A dla mnie była tylko "w porządku".

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę zeszło mu zebrać najciekawsze opowiadania. Nie słyszałem o tej książce.

    OdpowiedzUsuń