Brandon Sanderson zyskał bardzo duży rozgłos i nie zanosi się na to, żeby w najbliższym czasie został zdetronizowany. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w tej chwili jest jednym z najpoczytniejszych i najbardziej popularnych pisarzy fantasy. Po raz pierwszy spotkałam się z jego twórczością przy okazji Siewcy Wojny, który był zarówno strzałem w ciemno, jak i strzałem w dziesiątkę. Teraz przyszedł czas na mikropowieść o intrygującym tytule Dusza cesarza. Historia jest osadzona w tym samym świecie co Elantris, a przynajmniej tak podają źródła. Niestety nie pamiętam książki na tyle, by zweryfikować informacje, więc wierzę na słowo.
Główną bohaterką Duszy cesarza jest fałszerka Shai. Została schwytana podczas próby podmiany Księżycowego Berła i z pewnością zginęłaby na szafocie, gdyby nie fakt, że jej umiejętności mogą się przydać. Dostaje więc niewykonalne zadanie: ma odtworzyć duszę cesarza. Ze względu na zamach na życie władcy przez pewien czas można odwlekać publiczne wystąpienia, jednak czasu jest naprawdę niewiele. Shai ma niecałe sto dni na przygotowanie pieczęci zawierającej kompletną duszę.
