Płonący most to drugi tom Zwiadowców autorstwa Johna Flanagana (tu możecie przeczytać o moich wrażeniach odnośnie do Ruin Gorlanu) i jest dokładnie tym, czego się spodziewałam. Fabuła nabrała tempa i po dość rozwlekłym wstępie z pierwszej części tutaj nie można narzekać na nudę. Akcja goni akcję, a wszystko jest przemyślane i logiczne.
Gilan, Will i Horace wyruszają do Celtii z poselstwem. Chcą wymóc na władcy Celtów respektowanie traktatu pokojowego i wspomożenie króla Duncana w walce z Morgarathem. Niestety bardzo szybko podróż kończy się fiaskiem. W pobliżu granicy nie widać żadnego tubylca, zupełnie jakby wszystkich wymiotła jakaś tajemnicza zaraza. Wydaje się, że uciekali w pośpiechu, zostawiając większość swojego dobytku, ale co ich do tego skłoniło?
