Są takie książki, których nie da się opisać. Nic, co da się o nich powiedzieć, nie brzmi dobrze. No bo wyobraźcie sobie, że opowiadacie znajomym, że ostatnio czytaliście nową wersję bajki o Kopciuszku. Akcja rozgrywa się w przyszłości, w Nowym Pekinie, a Kopciuszek jest cyborgiem i mechanikiem. Ma mechaniczną rękę, nogę i jakieś kabelki w mózgu, przez co niektórzy odbierają jej prawo do człowieczeństwa. Tło historii skupia się wokół epidemii nieuleczalnej choroby, która zabija ludzi na całej Ziemi. Osoba zarażona ma przed sobą raptem kilka dni życia. A do tego są jeszcze Księżycowi, czyli ludzie, którzy mieszkają na Księżycu i mają szczególne umiejętności, a ich królowa ma chrapkę na naszą planetę. Wierzcie mi, próbowałam opisywać Cinder Marissy Meyer na wiele sposobów i ani razu nie wyszło przekonująco. Większość osób patrzyło na mnie z miną wyrażającą tysiąc słów, spośród których najpopularniejsze byłoby: „Ty tak na serio?” albo „Co to za masakra?”. No cóż, trudno się z tym nie zgodzić, brzmi... dziwnie. A ta książka naprawdę ma w sobie to „coś”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinder. Pokaż wszystkie posty
28 lutego 2018
Cinder, Marissa Meyer, czyli Kopciuszek po liftingu
Są takie książki, których nie da się opisać. Nic, co da się o nich powiedzieć, nie brzmi dobrze. No bo wyobraźcie sobie, że opowiadacie znajomym, że ostatnio czytaliście nową wersję bajki o Kopciuszku. Akcja rozgrywa się w przyszłości, w Nowym Pekinie, a Kopciuszek jest cyborgiem i mechanikiem. Ma mechaniczną rękę, nogę i jakieś kabelki w mózgu, przez co niektórzy odbierają jej prawo do człowieczeństwa. Tło historii skupia się wokół epidemii nieuleczalnej choroby, która zabija ludzi na całej Ziemi. Osoba zarażona ma przed sobą raptem kilka dni życia. A do tego są jeszcze Księżycowi, czyli ludzie, którzy mieszkają na Księżycu i mają szczególne umiejętności, a ich królowa ma chrapkę na naszą planetę. Wierzcie mi, próbowałam opisywać Cinder Marissy Meyer na wiele sposobów i ani razu nie wyszło przekonująco. Większość osób patrzyło na mnie z miną wyrażającą tysiąc słów, spośród których najpopularniejsze byłoby: „Ty tak na serio?” albo „Co to za masakra?”. No cóż, trudno się z tym nie zgodzić, brzmi... dziwnie. A ta książka naprawdę ma w sobie to „coś”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
