Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilona Andrews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilona Andrews. Pokaż wszystkie posty

26 kwietnia 2022

Płoń dla mnie, Ilona Andrews

„Płoń dla mnie” to pierwsza część trylogii autorstwa Ilony Andrews. Pod tym pseudonimem kryje się małżeństwo, które od lat wspólnie pisze książki. Zapewne więcej osób kojarzy ich serię o Kate Daniels. Ja nie jestem jej miłośniczką, ale miałam ochotę na urban fantasy, więc stwierdziłam, że dam szansę nowemu cyklowi. Czy słusznie?

W wyniku badań powstało serum, które dało ludziom supermoce. Kiedy jednak zrozumiano, że prowadzi to do licznych przestępstw, wycofano specyfik. Niestety okazało się, że moce przenoszą się w genach na kolejne pokolenia, co doprowadziło do powstania potężnych rodów specjalizujących się w danym rodzaju magii. Najsilniejszych magów nazwano Magnusami.

Nevada Baylor prowadzi rodzinną firmę detektywistyczną i usilnie stara się trzymać z daleka od problemów. Niestety problemy zdają się tego nie wiedzieć, więc sukcesywnie same ją odnajdują. Pewnego dnia kobieta dostaje zlecenie, którego nie może odrzucić, chociaż bardzo by chciała. A jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się mężczyzna, przez którego bohaterce odbiera rozum…

8 marca 2018

Czytelnicze podsumowanie miesiąca - luty 2018

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, Ilona Andrews, Marissa Meyer, Peter Wohlleben, 100 książek, które chcę przeczytać, wyzwanie czytelnicze

Jestem tak zabiegana, że dopiero znalazłam chwilę, żeby przysiąść i zrobić krótkie podsumowanie miesiąca. Nawet gdybym chciała, to pewnie nie miałabym jak rozbudować tego wpisu, bo zamieszanie w życiu zawodowym przekuło się też na liczbę przeczytanych (czy raczej nieprzeczytanych) książek. No ale do rzeczy.

21 lutego 2018

Magia kąsa, Ilona Andrews

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, książki fantastyczne, urban fantasy, Fabryka Słów

Chyba nikt nie lubi rozczarowań, a czytelników szczególnie bolą te literackie. Jak na razie w tym roku miałam szczęście i trafiałam na książki, które spełniały moje oczekiwania, jednak Magia kąsa zupełnie nie podołała wymaganiom. Wiecie, jak to jest – wysoka ocena na portalach czytelniczych, pozytywne recenzje i fakt, że powieść doczekała się wznowienia. Wszystko wręcz krzyczało, że to dobra książka, którą warto przeczytać i na której się nie zawiodę. A tu taki psikus...