14 marca 2012

#25 Defekt pamięci


Tytuł: Defekt pamięci
Autor: Krzysztof Bielecki
Wydawnictwo: Nakład własny autora (Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości)
Rok wydania: 2012

Defekt pamięci trafił do mnie w ciekawy sposób, otrzymałam bowiem maila od pana Krzysztofa Bieleckiego z pytaniem, czy nie zechciałabym zrecenzować jego nowej książki. Przyznaję, że pierwsze wrażenie związane głównie z okładką jest przerażające i dość niepokojące (chociaż bardzo mocno przykuwające uwagę) - jak to określiła moja koleżanka: "no taka psychodela". Za to opis sprawił, że nie mogłam przestać myśleć o tym, co mogę znaleźć w tej pozycji. Co bym zrobiła, gdybym codziennie musiała napisać dwie strony, by powstrzymać nadchodzącą zagładę? To było dobre pytanie i chciałam uzyskać na nie odpowiedź (tym bardziej, że jak widać ostatnio mam problemy z weną i recenzjami). Liczyłam więc na niekonwencjonalną historię zaprawioną nutką niepokojącej fantazji i może jakiś ciekawy przypadek psychologiczny, dlatego też z chęcią przystałam na propozycję. 

29 lutego 2012

#24 Nieśmiertelność zabije nas wszystkich

Tytuł: Nieśmiertelność zabije nas wszystkich
Autor: Drew Magary
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012

Drew Magary jest Amerykaninem, który od lat pisuje dla różnych czasopism, np. "New York Magazine" czy "Rolling Stone", jednak Nieśmiertelność zabije nas wszystkich jest jego debiutem literackim. Już na pierwszy rzut oka widać, że czytelnik ma do czynienia z niecodzienną lekturą. Tekst "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" brzmi jak slogan nawiedzonego fanatyka jakiejś sekty religijnej, który stoi na skrzyżowaniu ulic z kartonikiem w stylu "Koniec jest blisko!". Jeśli dodać do tego okładkę z wizerunkiem powieszonej śmierci, można odnieść wrażenie, że zawartość książki będzie miała równie groteskowy i ironiczny wydźwięk, co jej zewnętrzna oprawa. Z takim też przeświadczeniem rozpoczęłam lekturę i muszę przyznać, że się zdziwiłam... 

19 lutego 2012

Nowa Fantastyka 2/2012

Lutowe wydanie Nowej Fantastyki jest dość swobodnie powiązane z hasłem "Ekran pełen baśni". Z tego też powodu zaczęłam się zastanawiać w jakim stopniu bajki poznane przeze mnie w dzieciństwie ewoluowały przez te wszystkie lata (zaleciało grozą i jakąś absurdalną starością) i czy zachowały swój pierwotny sens mimo licznych przemian. Podczas tych rozpaczliwych rozmyślań, na ratunek przybył... (nie, nie książę na białym koniu ani nie ogr, który jest jak cebula - o nich będzie później) Jerzy Rzymkowski z tematem z okładki. Dzięki artykułowi "Ekran pełen baśni" przybliżył mi metamorfozę niektórych baśni, w tym Królewny Śnieżki czy Pięknej i Bestii. Muszę też przyznać, że nie znałam niektórych spośród wymienionych przez niego ekranizacji, co niewątpliwie powinnam nadrobić jako entuzjastka tego gatunku. Niestety uzmysłowił mi również, że wszystkie te "prawdziwe historie" ostatnio tak wielbione przez Fabrykę Snów (i nie tylko) sprawiają, że piękne baśnie stają się coraz bardziej wydumane i groteskowe. Jasne, też zawsze lubiłam się zastanawiać "co by było gdyby..?", ale tego robi się już za wiele. W tym roku czekają nas chociażby dwie nowe ekranizacje Królewny Śnieżki i to już zwyczajne zakrawa o wyciskanie ostatnich dolarów z czego tylko się da.

2 lutego 2012

Stos nr 5

Cóż, tutaj powinna być recenzja takiej, siakiej lub owakiej książki, ewentualnie nowego wydania Nowej Fantastyki, ale sesja i brak weny zrobiły swoje (na szczęście dzisiaj się dowiedziałam, że wszystko zdałam. Nie wiem na jaką ocenę, ale prawdę powiedziawszy na piątym roku studiów mam to już głęboko w poważaniu - byle do przodu). Czytam, bo nie powiem, że tak nie jest, ale czuję tak obezwładniającą niemoc na samą myśl jakiegokolwiek wysiłku umysłowego, że efekty są doskonale widoczne. A właściwie brak tychże efektów. Nie próżnuję chyba wyłącznie w jednej dziedzinie i jest nią kupowanie książek (a obiecałam sobie...!), dlatego uznałam, że czas na dawno obiecany Fenrirowi stosik. Co prawda część zakupów została wysłana do Gdańska, a część jeszcze nie dotarła, więc stos będzie nieco okrojony, ale nie będę już dłużej przedłużała męczarni mojego ulubionego Wilczka.

24 stycznia 2012

#23 Bezgrzeszna

Tytuł: Bezgrzeszna
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011

Od razu zaznaczę, że z założenia nie lubię paranormali. O ile sama fabuła może wydawać się ciekawa czy intrygująca, o tyle wątki romansowe są nudne, przesłodzone i zwyczajnie żenujące. Ale ja, jak to ja, wychodzę z założenia, że żeby coś krytykować, trzeba to najpierw poznać (tak, w tym celu przeczytałam nawet Zmierzch). Bałam się jednak wskoczyć od razu na głęboką wodę najckliwszych książek z tego gatunku, wobec czego skorzystałam z faktu, że portal nakanapie.pl szukał recenzentów dla Bezgrzesznej - pozycji, która zbierała nadzwyczaj pochlebne recenzje i wydawała mi się najmniejszym złem. Ciekawi moich wrażeń?

16 stycznia 2012

#22 Dzieci demonów

Tytuł: Dzieci demonów
Autor: J.M. McDermott
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012

Zastanawialiście się kiedyś, co by się stało, gdyby na świecie żyły istoty wyglądające bardzo podobnie do ludzi, zdolne jednak spowodować u nas choroby samym tylko dotykiem, a których krew jest niczym kwas i wyżera wszystko dookoła? Nie? To błąd, ale można go naprawić sięgając po Dzieci demonów autorstwa amerykańskiego pisarza J.M. McDermotta. Dzięki niemu możemy przenieść się do świata, gdzie takie rozmyślania stają się rzeczywistością i dać się wciągnąć w wir wydarzeń. A dzieje się naprawdę dużo...

12 stycznia 2012

Nowa Fantastyka 1/2012

Stary Rok zawinął już swą długą, siwą brodę i oddał pole Nowemu Rokowi. A skoro obecnie rządy sprawuje dzieciak, do dlaczego by nie pokusić się o przegląd młodzieżowych książek? Bardzo pomogło mi w tym najnowsze wydanie Nowej Fantastyki (1/2012) z jej hasłem przewodnim "Fantastyka młodnieje". Przyznam, że dość sceptycznie podchodziłam do tego zagadnienia, gdyż moje pierwsze skojarzenia nieodwołalnie wiążą się z Harrym Potterem, Eragonem i Zmierzchem. Postanowiłam jednak poszerzyć horyzonty, przeczytałam więc Percy'ego Jacksona, Igrzyska Śmierci oraz... Nową Fantastykę. I jestem w szoku.

2 stycznia 2012

Nowy Rok z nowym stosem

Zastanawiałam się przez chwilę jak rozpocząć Nowy Rok na blogu. Rozliczenie zeszłego roku? Nie... Jakoś nie jestem typem podliczającym wszystko i robiącym wielkie postanowienia na kolejny rok, więc ten pomysł odpadł w przedbiegach. Recenzja? Dlaczego nie, chociaż przydałaby się tutaj jakaś klasyka lub coś naprawdę niesamowitego na rozpoczęcie. Ostatecznie uznałam, że nie będę czekać, aż biedny listonosz przyniesie wszystkie zaległe książki (muszę mu kiedyś coś sprezentować za te wszystkie ciężary, którymi go obarczam...) i zacznę 2012 rok stosem oraz moją chlubą, o której więcej napiszę trochę niżej :)