14 września 2017

Podsumowanie miesiąca: sierpień 2017

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, Ostrze zdrajcy, Straż nocna, Książę Cierni, Obserwator motyli, Piąta pora roku

Jest połowa września, a ja jeszcze nie zrobiłam podsumowania sierpnia. Wiem, że powinnam sobie odpuścić, ale uznajmy, że jest to dobry pretekst do wytłumaczenia przedłużającej się nieobecności. W drugiej połowie sierpnia miałam gości, a bardzo nieinteligentnie nie przygotowałam sobie postów na zapas, więc nie było czego publikować. Poza tym przez ostatnie tygodnie nie czytałam niczego innego poza Krzyżowcem. Ale już wykopałam się ze wszystkich zaległości i wracam na właściwe tory. Tymczasem zapraszam na krótkie podsumowanie sierpnia ;)

9 września 2017

Krzyżowiec, Grzegorz Wielgus

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, Novae Res

Grzegorz Wielgus zaproponował mi przeczytanie swojej książki. Opisał ją jako powieść z pogranicza fantastyki i horroru, napisaną zgodnie z duchem gotyckiego średniowiecza i inspirowaną twórczością Hieronima Boscha i Stefana Grabińskiego. Nigdy nie przeczytałam żadnej książki Grabińskiego (chociaż na półce od lat stoi Demon ruchu i inne opowiadania), ale myślałam, że wiem, czego się spodziewać po tym opisie. Dla pewności przejrzałam jeszcze kilka opinii, przyznaję, dość pobieżnie, żeby przez przypadek nie popsuć sobie przyjemności z lektury. Cały czas niepokoił mnie ten horror i Grabiński, ponieważ na ogół nie czytam powieści grozy, ale uznałam, że warto wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby poznać coś nowego. Poza tym czułam się zaintrygowana, dlatego ostatecznie zdecydowałam się przeczytać Krzyżowca

Historia zaczyna się w klasztorze, w którym od wielu lat przebywa Rycerz. Postanawia samodzielnie nałożyć na siebie pokutę i udać się do Ziemi Świętej, gdzie mógłby zmazać grzechy poprzedniego życia. Nie będzie to łatwa podróż, ponieważ po ziemi chodzą potwory – zarówno prawdziwe bestie, jak i zwyrodnialcy napawający się cudzym nieszczęściem. Są jeszcze chorzy na dżumę, która akurat rozprzestrzenia się po całej Europie. Czy w tym okrutnym świecie Krzyżowiec zdoła powstrzymać się przed bezsensownym rozlewem krwi i odbędzie pokutę?

23 sierpnia 2017

Różowe tabletki na uspokojenie - felietony Krystyny Jandy

Nie wiem dlaczego, ale do niedawna jakoś szczególnie nie przepadałam za Krystyną Jandą. Może w jakiś irracjonalny sposób kojarzyła mi się z Grażyną Szapołowską, której nie lubię (z prywatnych pobudek wynikających z uczęszczania do tej samej podstawówki). Ostatnio jednak zrobiło się o niej głośno. Zaczęła publicznie wyrażać swoje zdanie w kwestii polityki, co akurat nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, ale zaczęła też pisać różne mądre wypowiedzi (np. o tym, żeby zrezygnować z fajerwerków w sylwestra, ponieważ zwierzęta boją się huków) i zabawne anegdoty. Z przyjemnością czytałam posty Jandy umieszczane na facebookowych tablicach moich znajomych. Nie powinno więc dziwić, że kiedy podczas tworzenia zakładki do kategorii Kolor, wpisywałam felietony Krystyny Jandy, uznałam, że to doskonały moment, aby dowiedzieć się czegoś ciekawego oraz spędzić trochę czasu w "jej towarzystwie". 

Różowe tabletki na uspokojenie to zbiór felietonów, w których Krystyna Janda opisuje dosłownie wszystko. Z jednej strony skupia się na rzeczach, które lubi lub które ją mierżą, z drugiej przybliża pracę aktora, a przy tym nie zapomina o dodawaniu pierwiastka siebie do każdego tekstu. W felietonach znajdują się różne wydarzenia z życia Jandy, historie, które wzbudziły jej zainteresowanie, zmusiły do przemyśleń i ostatecznie skłoniły do napisania tekstu.

15 sierpnia 2017

Kolekcjoner motyli, Dot Hutchison

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, kryminał, thriller, wydawnictwo FiliaRzadko wychodzę poza ramy gatunkowe fantastyki, ponieważ ten rodzaj literatury w większości spełnia moje oczekiwania. Mimo to czasem najdzie mnie ochota, żeby przeczytać coś innego. W tej sytuacji zdecydowałam się na coś z pogranicza kryminału i thrillera, czyli Kolekcjonera motyli autorstwa Dot Hutchison

Książka ma bardzo specyficzny układ, ponieważ zaczyna się od przesłuchania po rozwiązaniu sprawy. Z jednej strony jest to ciekawy zabieg i wydaje mi się, że autorzy nie korzystają zbyt często z tego rozwiązania (chociaż specjalistką nie jestem, znawcy gatunku pewnie znaleźliby przykłady na takie poprowadzenie fabuły), z drugiej jednak pozbawia czytelnika wielu emocji i trochę psuje dynamikę akcji. Przesłuchiwana dziewczyna nie jest szczególnie rozmowna, więc agenci FBI muszą podstępem wyciągać z niej zeznania. Przyznaję, że wszystkie tajemnice są stopniowo odsłaniane, ale sam fakt, że akcja przyjmuje formę retrospekcji i jest poszatkowana scenami z pokoju przesłuchań, sprawia, że brakuje w tym wszystkim odpowiedniej dozy niepokoju. 

12 sierpnia 2017

Książę Cierni, Mark Lawrence

Szukałam jakiejś książki z porządnym imperium i w oczy rzuciła mi się trylogia Rozbite Imperium Marka Lawrence'a. Jako że kojarzyłam to nazwisko z dość pochlebnymi opiniami, postanowiłam sięgnąć po pierwszy tom, czyli Księcia Cierni

Jorg chce zemścić się za morderstwo matki i młodszego brata, więc przystaje do grupy dość nieprzyjemnych zakapiorów, z którymi pali wioski, rabuje, gwałci i morduje (kolejność z grubsza dowolna). Gdy w końcu na jaw wychodzi jego wysokie urodzenie, postanawia skonfrontować się z dawno niewidzianym ojcem – królem Ancrathu.

Stworzenie głównego bohatera antagonisty było bardzo ciekawym pomysłem i przyznaję, że jest to o tyle ryzykowne, co intrygujące posunięcie. Niestety postać Jorga jest nie do przełknięcia od pierwszych stron powieści. Chłopak ma raptem czternaście(!) lat, w niektórych fragmentach historii nawet dziesięć, a zachowuje się, jakby miał przynajmniej osiemnaście (nawet Martin tak nie odjechał z wiekiem dziecięcych bohaterów). Jest przy tym tak niesamowicie zdolny, że jakby od niechcenia zabija dorosłych facetów o gabarytach dwudrzwiowej szafy (pancernej). Jego bezwzględność, wieczny gniew (również na wpadanie w gniew) oraz przeświadczenie, że jest tak zły, że nawet potwory będą przed nim uciekać, są sztuczne, a na pewnym etapie zwyczajnie nudne. Nie kupuję go jako postaci.

9 sierpnia 2017

Alcatraz kontra Bibliotekarze - Piasek Raszida, Brandon Sanderson

Wiecie, że po książki Brandona Sandersona sięgam w ciemno. Na ogół bez zastanowienia je kupuję i zawsze czerpię przyjemność z lektury. Tym razem jednak zachowywałam się wyjątkowo ostrożnie i dość długo krążyłam dookoła nowej na polskim rynku wydawniczym serii skierowanej do dzieci – Alcatraz kontra Bibliotekarze. Ostatecznie zdecydowałam się na przeczytanie Piasku Raszida w oryginale. I cieszę się, że nie zainwestowałam pieniędzy w wersję papierową...

Alcatraz Smedry jest sierotą i ciągle zmienia rodziny zastępcze. Nawet nie chodzi o to, że jest niegrzeczny czy wpada w złe towarzystwo, po prostu ciągle coś psuje. A to urwie klamkę, a to podpali firanki w kuchni... No każdemu się zdarza, prawda? W dniu trzynastych urodzin listonosz przynosi mu przesyłkę od rodziców, a w niej Alcatraz znajduje... worek piasku. Od dawna podejrzewał rodziców o spaczone poczucie humoru (no bo kto daje dziecku imię po jednym z najgorszych więzień na świecie?), ale to już jest przegięcie! Jakby tego było mało, następnego dnia zjawia się szalony staruszek, który twierdzi, że jest jego dziadkiem i ze zdumieniem stwierdza, że spóźnił się o jeden dzień na urodziny wnuka, a okropnie ważny Piasek Raszida gdzieś przepadł. W związku z tym Alcatraz musi go odzyskać. Ale gdzie szukać? Oczywiście, że w Bibliotece! Przecież to główna siedziba demonicznych Bibliotekarzy!

5 sierpnia 2017

Gejsze, czyli mózgożerna gra o dawaniu prezentów

Wiedźmowa głowologia, recenzje gier, gry bez prądu, gry karciane, gry dwuosobowe, Nasza Księgarnia
Gejsze to mój najnowszy nabytek w kategorii gier. Mimo niskiej ceny i niewielkiej liczby elementów ta prosta, dwuosobowa gra zrobiła na mnie duże wrażenie, dlatego postanowiłam napisać o niej kilka słów.

3 sierpnia 2017

Ballada o przestępcach, Marcin Hybel

Po Balladę o przestępcach sięgnęłam spontanicznie. Przeczytałam kilka pozytywnych recenzji i jedną bardzo negatywną i uznałam, że mam ochotę na coś, co wzbudza kontrowersje. Temat wydawał się ciekawy, w końcu łotry zawsze są w cenie, a klimat XIV-wiecznego Londynu ma w sobie swoisty urok. Niestety Marcin Hybel nie mógł się zdecydować, o czym powinna być ta powieść, dla kogo ją napisać ani w jaki sposób to zrobić. Wyszło więc przeciętnie, żeby nie powiedzieć, że słabo. Zresztą - oceńcie sami.

Will i Gilbert pochodzą z rodziny cyrkowców. Niestety w trakcie podróży padają ofiarą rozbójników i wszyscy poza chłopcami giną. Herszt zabiera dzieci do miasta, gdzie dobrze prosperująca gildia rzezimieszków decyduje o ich przyszłości. 12-letni Will ma smykałkę do akrobatyki i zadatki na świetnego złodzieja, a 8-letni Gilbert o anielskiej buźce i blond loczkach zwraca uwagę przywódcy kasty morderców. Chłopcy rozpoczynają od najniższego szczebla kariery, czyli żebractwa, aby stopniowo zdobywać kolejne umiejętności w zbójnickim fachu.