8 grudnia 2017

Różaniec, Rafał Kosik

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, wydawnictwo Powergraph

Warszawa przyszłości, przyszłości, która miejmy nadzieję, nigdy nie nadejdzie.”*
Co zrobić, gdy już pierwsze zdanie opisu Cię „kupuje”, a dalej jest jeszcze bardziej intrygująco? Gdy blurb obiecuje, że Różaniec łączy niezwykłą wizję science fiction i zajdlowską fantastykę socjologiczną z sensacyjną akcją rodem z thrillera”, a odcięte miasta-enklawy i narzucony porządek tworzą skojarzenia z twórczością Orwella? Odpowiedź jest prosta: nie sposób przejść obojętnie obok takiej zapowiedzi (przy okazji – właśnie tak powinny wyglądać opisy wszystkich książek). I właśnie dlatego dzisiaj przybliżę Wam Różaniec autorstwa Rafała Kosika.

5 grudnia 2017

Podsumowanie miesiąca: listopad 2017

Wiedźmowa głowologia, Marta Kisiel, Neil Gaiman, Daniel O'Malley, Tarryn Fisher, Rafał Kosik, wyzwanie książkowe #książkowyalfabet

W listopadzie przeżywałam lekki kryzys i trudno mi było przeczytać więcej stron w jednym ciągu, mimo że książki, które czytałam, były naprawdę świetne. Bo o ile ten miesiąc nie obfitował jakoś szczególnie w lektury, to poza jednym wyjątkiem wszystkie były bardzo smakowite. Skończyło się też wyzwanie na Instagramie, o którym jeszcze napiszę trochę więcej. 

25 listopada 2017

Book haul październikowy


Przy okazji poprzedniego wpisu ze stosikiem napisałam, że w październiku pojawiło się u mnie tyle nowych książek, że ten miesiąc zasługuje na oddzielny post. Przede wszystkim miałam urodziny, więc od kogo tylko mogłam, zażyczyłam sobie książki. Oprócz tego dotarło do mnie kilka egzemplarzy recenzenckich, wygrałam konkurs książkowy, no i znalazłam kilka perełek na wyprzedażach w Matrasie i na Allegro. Zdecydowanie był to lepszy miesiąc pod względem pozyskiwania nowych książek niż czytania, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;)

Zaczynamy!

22 listopada 2017

Mud vein. Ciemna strona, Tarryn Fisher

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, thriller psychologiczny, wydawnictwo SQN

Do tej pory omijałam twórczość Tarryn Fisher szerokim łukiem, ponieważ wydawało mi się, że nie znajdę w niej nic dla siebie. Jakoś trudno mi było uwierzyć tym wszystkim pochwalnym recenzjom poprzednich książek. A jednak najnowsza powieść zdołała mnie skusić zarówno opisem, jak i niesamowitą okładką. 

Mud vein. Ciemna strona to opowieść o zniszczonej przez życie pisarce, która zostaje porwana i umieszczona w domu na odludnej Alasce. Przez cały czas towarzyszy jej mężczyzna, z którym łączy ją wspólna przeszłość. Oboje szybko rozumieją, że stali się uczestnikami pokrętnej gry – żeby wygrać, Senna musi skonfrontować się ze swoją przeszłością i stawić jej czoło. Czy będzie w stanie to zrobić? Jakie sekrety skrywa przed światem?

19 listopada 2017

Wieża, Daniel O'Malley [przedpremierowo]

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, urban fantasy, przedpremierowa recenzja, Papierowy Księżyc
Czy zdarza Wam się, że czytacie opis książki i myślicie: „Muszę ją przeczytać!”? Ja tak miałam w przypadku debiutanckiej Wieży autorstwa australijskiego pisarza Daniela O'Malleya. I muszę od razu powiedzieć – ależ to była przyjemność! Co prawda z gatunku guilty pleasure, bo powieść trochę kuleje u podstawy historii, ale cała reszta była tak smakowita, że bardzo szybko odrzuciłam od siebie wszelkie niewygodne myśli i po prostu z autentyczną przyjemnością wpadłam w wir wydarzeń. A tych w Wieży nie brakuje.

Zaczyna się od małego trzęsienia ziemi: kobieta budzi się w parku. Jest roztrzęsiona, poobijana, ale żywa – w przeciwieństwie do ewidentnie martwych ludzi w lateksowych rękawiczkach. Nie wie, kim jest, gdzie mieszka ani skąd się tu wzięła. Kiedy jednak wkłada rękę do kieszeni płaszcza, znajduje w nim dwa listy. Pierwszy zaczyna się słowami: „Twoje ciało należało niegdyś do mnie”. Dowiaduje się, że nazywa się Myfanwy Thomas i grozi jej niebezpieczeństwo. Z kolejnych listów (o tak, poprzednia Myfanwy Thomas była bardzo skrupulatna i zostawiła wiele listów) wynika, że jest Wieżą, czyli wysoko postawionym członkiem sekretnej organizacji o nazwie Checquy chroniącej ludzi przed nadnaturalnymi niebezpieczeństwami i że to właśnie ktoś z tej organizacji próbował ją zabić. I pewnie znowu spróbuje... Myfanwy musi szybko wdrożyć się w pracę swojej „poprzedniczki”, a do tego znaleźć zdrajcę, nikomu nie ujawniając swojej tajemnicy. Czy to w ogóle możliwe?

13 listopada 2017

Chłopaki Anansiego, Neil Gaiman

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, wydawnictwo MAG

Osobom zapoznającym się z twórczością Neila Gaimana, Chłopaki Anansiego mogą wydać się czymś znajomym. Owszem, Anansi pojawiał się w Amerykańskich bogach, jednak tym razem autor przedstawia czytelnikom historię synów boga-pająka. Powieść jest lżejsza, bardziej mitologiczna i opiera się na zasadzie kontrastu. Ale do rzeczy!

Charles Nancy jest typowym nieudacznikiem. Nic mu nie wychodzi, nie lubi swojej pracy, w dodatku najprawdopodobniej ją straci, narzeczona trzyma go na dystans, a powiedzieć, że przyszła teściowa jest mu nieprzychylna, to spore niedopowiedzenie. Problemy zaczęły się już w dzieciństwie, gdy na każdym kroku wstydził się za swojego ojca, który uwielbiał żartować sobie z innych, a zwłaszcza ze swojego syna. Co gorsza ojciec miał dar nazywania różnych rzeczy, więc gdy raz nazwał potomka Grubym Charliem, to tak już zostało. Gdziekolwiek pojawiał się Charlie, zaraz przybiegało imię nadane przez ojca, a za nim dreptał wstyd. Teraz na przykład wstydzi się za sposób, w jaki jego ojciec zszedł z tego świata podczas wieczoru karaoke. Mimo to Gruby Charlie jedzie na pogrzeb, a uczynna sąsiadka informuje go, że zmarły ojciec był bogiem, a on sam ma brata, którego może wezwać przez pająka. 

5 listopada 2017

Podsumowanie miesiąca: październik 2017

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, Neil Gaiman, Adrian Tchaikovsky, Ian Tregillis, Dariusz Rosiak, Alwyn Hamilton

Podsumowanie miesiąca zacznę tradycyjnie: nawet nie wiem, kiedy minął mi październik. Z czytaniem było przeciętnie, ale całkiem sporo działo się w kwestiach okołczytelniczych: miałam urodziny, co niedługo zobrazuje październikowy stos książkowy i przygotowałam wyzwanie, które jak na razie ma się bardzo dobrze (i mam nadzieję, że tak zostanie). Udało mi się też nawiązać nową współpracę recenzencką, ale niech nazwa wydawnictwa na razie pozostanie moją słodką tajemnicą ;) Generalnie jestem nią zachwycona i bardzo, bardzo, bardzo się z niej cieszę ;)

2 listopada 2017

Stos książkowy lipcowo-wrześniowy

Mimo że jest już listopad, to stos będzie dotyczył wyłącznie książek, które pojawiły się u mnie na przestrzeni lipca i września. Przyczyna jest prosta - nie ma ich dużo szczególnie dużo, ale w październiku dorobiłam się tylu książek, że zasługują na oddzielny stos, który pojawi się na dniach ;) 

Wyjątkowo wszystkie książki kupiłam, ale większość w tak okazyjnych cenach, że żaden książkoholik nie wybaczyłby sobie, gdyby nie skorzystał.