Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty

15 sierpnia 2021

Lato utraconych, Anna Kańtoch

Lato utraconych, czyli kontynuacja Wiosny zaginionych autorstwa Anny Kańtoch, chronologicznie dzieje się wcześniej. Mamy 1999 rok, Krystyna wciąż jest czynną zawodowo policjantką, właśnie zmarł jej drugi mąż, a ona próbuje poradzić sobie z żałobą. Wpada więc w wir pracy – akurat ma co robić, gdyż w leśniczówce zamordowano rodzinę. Kto to zrobił? Jaki miał motyw? I jak z tą sprawą łączą się góry, które Lesińskiej już zawsze kojarzyć się będą z zaginięciem brata?

Nie będę ukrywać, że ta część podobała mi się dużo bardziej. Uważam, że była lepiej wyważona, intryga kryminalna miała lepsze podwaliny i została lepiej poprowadzona. Chociaż od początku miałam swoje typy i kilka osób mi się „nie podobało”, to w przeciwieństwie do poprzedniej części nie byłam pewna niektórych rozwiązań. Kolejne elementy układanki były odsłaniane w odpowiednich momentach, dzięki czemu całość utrzymywała odpowiedni poziom napięcia i intrygowała.

24 lipca 2021

Wiosna zaginionych, Anna Kańtoch

Wiedźmowa głowologia, kryminał, wydawnictwo Marginesy

Anna Kańtoch jest jedną z najlepszych polskich pisarek, która w dodatku nie daje się zamknąć w ramach żadnego gatunku. Tym razem sięgnęłam po kryminał jej autorstwa. Wiosna zaginionych przybliża historię Krystyny – emerytowanej policjantki, która pewnego dnia dostrzega człowieka ze swojej przeszłości. Jacek jako jedyny z pięcioosobowej grupy przeżył wyprawę w Tatry. Z wycieczki nigdy nie wrócił Romek, starszy brat Krystyny. Nie znaleziono również jego ciała. Kobieta chce wreszcie poznać prawdę na temat tamtych wydarzeń, kiedy jednak próbuje wprowadzić ten plan w życie, na przeszkodzie staje jej… trup. A potem sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy zostaje wplątana w śledztwo.

9 kwietnia 2021

TBR na wiosnę

książki do przeczytania wiosną, fantastyka

Co prawda wiosna trwa już od kilku tygodni, ale uznajmy, że wciąż zostały ponad dwa miesiące. Zasadniczo nie jestem typem planującym książki do przeczytania, ale pomyślałam, że przygotuję sobie listę kilku tytułów, żeby zmotywować do sensownego czytania. Ostatnio coraz częściej zdarza mi się wziąć jakąś książkę pod wpływem chwili, a potem odłożyć ją po kilkudziesięciu stronach, a to bardzo mi nie odpowiada. Zobaczymy, czy lista mi w tym pomoże i czy uda się ją zrealizować.

27 września 2018

Tajemnica Diabelskiego Kręgu, Anna Kańtoch

Wiedźmowa głowologia, recenzje książek, fantastyka, wydawnictwo Uroboros

Niektórych autorów nie potrafię sklasyfikować i Anna Kańtoch się do nich zalicza. Do niedawna znałam tylko dwie jej książki i obie były zupełnie różne zarówno pod względem stylu, jak i tematyki, a nawet gatunku. I o ile jedna mnie zaintrygowała, o tyle druga nie zachwyciła, dlatego też podchodziłam do Tajemnicy Diabelskiego Kręgu z pewną dozą niepewności. W końcu mogłam trafić na perełkę albo jakąś rozmemłaną papkę, tym bardziej, że tę powieść klasyfikuje się jako horror dla dzieci, a ja ani nie jestem dzieckiem, ani nie czytam horrorów. Istniało więc spore ryzyko, że książka w ogóle nie zmieści się w ramach moich zainteresowań, no ale kusiła, kusiła, aż skusiła, więc proszę – oto moje wrażenia. 

10 sierpnia 2018

Czytelnicze podsumowanie miesiąca - lipiec 2018


Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale dla mnie lipiec był zdecydowanie zbyt gorący. Do tego przewinęło się kilka burz i zaliczyłam z Milem krótki wyjazd na obóz harcerski w Bieszczadach, gdzie było dużo błota i jeszcze więcej rąk do głaskania, więc pies był usatysfakcjonowany (bo setera zwyczajnie nie da się zagłaskać). Jak tylko ktoś przestawał wyrabiać swoją „pańszczyznę”, to Milo przesuwał się kawałek dalej, żeby udostępnić swoje rude jestestwo kolejnej osobie. I tak w kółko. A ja byłam przynajmniej tak samo zadowolona, bo po pierwsze okazało się, że pies na obozie harcerskim nie stanowi problemu, ba!, świetnie wkomponowuje się w harcerską atmosferę i nawet na apelu potrafi siedzieć jak trusia przy nodze, bo przecież tak trzeba. To dobrze rokuje na przyszły rok i potencjalnie dłuższy wyjazd. Po drugie świetnie się bawiłam i oficjalnie wróciłam do czynnej działalności harcerskiej, więc ten rok „szkolny” zapowiada się bardzo ciekawie. No i po trzecie, chociaż nie chodziłam po górach (bo nie chodzę po górach), to i tak nacieszyłam oczy pięknymi widokami, poodychałam świeżym powietrzem i bardzo miło spędziłam czas. Czego chcieć więcej?